Klasyczny finisz Ligi Snookera 12ft. Praktycznie każdej edycji mamy taką sytuację. Spora część zawodników już na wakacjach. Część przekroczyła linię mety. Część jest jeszcze przed ostatnim zakrętem a inni nadal walczą o najważniejsze rozstrzygnięcia na ostatniej prostej. Może i wiadomo kto awansuje z jakiejś ligi do wyższej. Może i już wiemy, kto z której spada. Ale najważniejsze pytanie nadal jest otwarte – nie wiemy kto zostanie Mistrzem Ligi Snookera 12ft w edycji Wiosna 2019.

Fundamentalne pytanie. Słodzinka czy Doberschuetz? Pierwszoligowe zmagania kończy pierwszy z nich. Drugi usadowił się na fotelu lidera i po rozegraniu wszystkich swoich spotkań na rezultaty przeciwnika. Wiktor Doberschuetz wypracował co prawda trzypunktową przewagę nad Piotrem Słodzinką, ale w perspektywie dwóch zaległych gier różnica ta może okazać się niewystarczająca. Statystyka ostatnich dziesięciu edycji przechyla szanse na stronę Wiktora, gdyż już zdarzyło mu się wcześniej z podobną ilością punktów zdobyć tytuł Mistrza Ligi. Było to rok temu w edycji Wiosna 2018. Jednak jego zwycięstwo było minimalne – o włos (czytaj: o jeden punkt) w wyścigu wyprzedził Mikołaja Stęsika.

 

  Zw.
3:0
Zw.
2:1
Por.
1:2
Por.
0:3
Pkt. Miejsce
końcowe
WIO 2019 4 3 2 0 20 ?
ZIM 2019 2 5 2 0 18 3
JES 2018 5 5 0 0 25 1
WIO 2018 4 3 2 0 20 1
ZIM 2018 4 5 0 0 22 1
JES 2017 6 1 3 0 23 1
WIO 2017 4 4 1 0 21 1
ZIM 2017 7 2 0 0 25 1
JES 2016 6 4 0 0 24 1
WIO 2016 1 6 2 0 17 2

 

wikt
Wiktor Doberschuetz

Piotr stoi przed szansą, której nie miał nigdy od początku jego występów w Lidze. Co prawda od 2007 roku dwukrotnie zdobył srebrny medal, ale ostateczne zwycięstwo nigdy nie było tak blisko. Dwa spotkania, które zostały mu do rozegrania to mecz z walczącym o utrzymanie poprzez mecz barażowy Marcinem Dzbanuszkiem oraz z Grzegorzem Sroką, który nie ma już szans na spadek, ale przy odpowiednich wynikach ma szanse na najniższy stopień podium. Zatem żaden z przeciwników nie gra o pietruszkę, więc Piotr może spodziewać się konkretnego oporu.

U jeszcze aktualnego Mistrza Ligi – Tytusa Pawlaka nastąpiło widoczne rozprężenie. Po zdobyciu tytułu w tej edycji Tytus grał blado, mało wyraziście i bez widocznej w zeszłej edycji agresji. Środek stawki, czyli piąte (póki co) miejsce, to ewidentnie zaskoczenie obecnej edycji.

spider
Tomasz Bystrzyński

Sebastian Wawrzyniak i Miłosz Kaczmarek. Tych drugoligowych dżentelmenów zobaczymy jesienią w rozgrywkach pierwszoligowych. Zajęli oni dwa pierwsze miejsca w drugiej lidze, choć został tam jeden mecz do rozegrania. Tomasz Bystrzyński zmierzy się jeszcze z Maciejem Undrychem. Pierwszy gra o to by załapać się do pierwszoligowych baraży. Drugi o to żeby załapać się do baraży o utrzymanie w drugiej lidze. Będą iskry.

Do trzeciej ligi spada Krzysztof Błaszczak. To jedyny póki co pewniak wśród spadkowiczów. Pewniak oczywiście „na papierze”, gdyż w zeszłej edycji Krzysztof również był relegowany klasę niżej, ale wycofujący się zawodnicy z miejsc wyższych w tej edycji wciągnęli go znów w zmagania drugoligowe. Krzysztof po raz drugi szansy na utrzymanie się nie wykorzystał. Podążyć za nim może Piotr Gazda, który na pewno zagra w meczu barażowym. Lać się będzie z Tomkiem Sobczakiem.

kozicki
Michał Kozicki

Trzecia liga póki co jako jedyna klasa gier w całości zakończyła rozgrywki. Tu już wszystko wiadomo. Wielkimi susami do najwyższego poziomu rozgrywek wraca Robert Jachimowski. W cuglach wygrał czwartą ligę w zeszłej edycji a w tej jest bezdyskusyjnie na szczycie trzecioligowej tabeli. Przegrywał zaledwie do piątego frejma. Doznał jednak jednej porażki – 2:0 pokonał go Kazimierz Czernecki. I tu wybija na pierwszy plan większa historia tych zawodników. W zeszłej edycji zajęli oni dwa pierwsze miejsca w czwartej lidze. Robert zajął wówczas pierwsze miejsce dzięki bezpośredniemu pojedynkowi na koniec tamtych rozgrywek. W tej edycji Kazik się ogryzł za tamtą porażkę, ale co z tego – ostatecznie znów musi oglądać plecy Roberta. Co prawda Czernecki i tak awansuje do drugiej ligi z drugiej pozycji, ale może przez to czuć pewien niedosyt.

Wiele rzeczy minionego weekendu rozstrzygało się w dolnych rejonach tabeli. Spod topora uciekł Bartosz Donke. Przed dwoma ostatnimi swoimi meczami okupował miejsce 9. w tabeli oznaczające bezpośredni spadek. Dwie gry udało mu się jednak obrócić w pięć punktów. Co więcej – te dwie gry były dwoma gwoździami do trumien Piotra Adamczaka i Michała Kozickiego. To te dwie porażki pchnęły tych zawodników na dwa ostatnie miejsca w tabeli. Choć w przypadku Piotra Adamaczaka to raczej można mówić, że ta porażka raczej wbiła go ostatecznie w dno tabeli, które już okupował.

chelminiak
Jarosław Chełminiak

Za chwilę dobiegnie końca pierwszy etap rozgrywek w czwartej lidze. Znaki zapytania mamy jeszcze w grupie A, gdzie Jarosław Chełminiak zmierzy się z Jakubem Wielińskim. Lideruje tam Mateusz Rusin, który w sobotę mógł przypieczętować choćby remisem zwycięstwo w grupie. Jednak Grzegorz Tomczak postawił na tyle twarde warunki, że nie udało mu się tego dokonać. Zatem Mateusz nadal jest kandydatem do awansu do trzeciej ligi, jednak teraz jest wszystko w rękach Chełminiaka i Wielińskiego. Ten pierwszy może zepchnąć Rusina z pozycji lidera, ale tylko w przypadku gdy zwycięży 2:0. Każdy inny remis premiuje Mateusza, a Jarek wówczas nie wskoczy nawet na drugie miejsce, premiowane barażem do trzeciej ligi. Stąd też zapewne za remis lub porażkę Jarka kciuki trzyma obecnie znajdujący się na drugiej pozycji debiutant Jakub Wachowski.

Sporo perturbacji zaliczył tej edycji Michał Błaszczyk, który okupuje ostatnią pozycję. Jest to wynikiem przede wszystkim oddawanych walkowerów w praktycznie co drugim meczu. Ewentualny walkower w jego ostatnim spotkaniu w drugiej fazie w finałowej kolejce, spowoduje wg regulaminu skasowanie wszystkich jego wyników rozegranych przy stole, gdyż by te wyniki się liczyły muszą stanowić minimum 50% wszystkich jego meczów w danej edycji.

W grupie B dość pewnie zwycięża Michał Bułatowicz. Oznacza to dla niego występy w trzeciej lidze nadchodzącej jesieni. Do końca również bił się Mariusz Kukułka, który dzięki wygraniu jednego frejma więcej niż Wojtek Ptak i Marcin Blachowski może się on cieszyć z miejsca drugiego uprawniającego do barażu z trzecioligowcem. Gdyby nie ten jeden frejm, mógłby skończyć nawet na pozycji czwartej.

Tu również, ale w mniejszym stopniu niż w grupie A sypnęło walkowerami. Pod koniec rozgrywek broń bez walki złożyli Paweł Stacherzak, Dawid Żakowski i Marcin Wołoszczuk. Tu też został uruchomiony bardzo rzadki przepis z regulaminu, który rozwiązuje sytuację, kiedy na meczu nie pojawił się żaden z zawodników. Punkty otrzymuje z urzędu ten, który przed meczem jest wyżej notowany.

W czwartej lidze mamy jeszcze do rozegrania ostatnią finałową kolejkę, stanowiącą drugą fazę rozgrywek czwartoligowych. Zwycięzcy grup zagrają miedzy sobą i pozycje 1 i 2 w całej czwartej lidze. Wiceliderzy o miejsca 3 i 4. Zawodnicy z miejsc trzecich w grupach zmierzą się o miejsca 5-6 itd. itp. Ponadto w najbliższy weekend zaczynamy grać pierwsze mecze barażowe: o awans do 1 i 2 ligi.

Bliżej końca niż początku czerwca, to oznacza, że wkrótce rozpoczniemy rozgrywki letnie. Program Cyklu SummerTime będzie opublikowany z opóźnieniem w porównaniu do poprzednich lat. Poznamy go jednak na pewno w tym tygodniu.