Pisanie o Lidze Snookera po trzeciej kolejce jest trudne. Niby już coś wiadomo, niby każde założenia po dwóch/trzech spotkaniach to wróżenie z fusów, niby jedna porażka na koncie to mało a brak zwycięstw pozbawia szans na czołową pozycję. Wszystko to co poniżej, to po prostu luźne dywagacje człowieka, który spogląda na tabele z dystansem, choć swoich faworytów ma.

1 Liga nas nie rozpieszcza. To co widzimy w tabeli w tej chwili było przewidywalne. Może poza rozstrzygnięciem meczu Jamroziak-Bartuś. Jednak czołowa czwórka powinna rozdawać między sobą karty do samego końca. Owszem, biorę pod uwagę wpadki, ale nie więcej niż jedną, co przy obecnym systemie punktowym i zwycięstwach po 2:0 nie będzie odgrywało dużej roli.
Natomiast pozostała szóstka będzie sobie punkciki wykradać w walce o ucieczkę ze strefy spadkowo-barażowej. Podzielą się nimi prawdopodobnie jak co edycję i do końca będziemy się ekscytować osobno walką tak samo na górze jak i na dole tabeli.
Gdzie zatem szukać emocji? Widzę dwa takie miejsca, które będą arcyciekawe. Pierwsze, to pogoń Doberschuetza za Szuba-Jabłońskim. Pogoń dość niespotykana, bo oparta na wynikach 2:0 we wszystkich możliwych pojedynkach , bo to może być bardzo ważne na zakończenie X Edycji. Obaj zawodnicy zaczynają grać coraz lepiej, coraz pewniej. Szykuje się między nimi piękny pojedynek, ale dopiero w 8 kolejce.
Drugą ciekawostką będzie z pewnością postawa Mateusza Bartusia. Gracza dobrego, rzekłbym skromnego acz charyzmatycznego, grającego prosto i skutecznie. Wygrana z Jamroziakiem z pewnością dodała mu skrzydeł, więc jeśli będzie dalej równie skuteczny to miejsce na podium będzie pewne. Tylko które? Sporo nam powie 5 kolejka i mecz z Doberschuetzem.

W 2 Lidze źle zaczął Augustyniak. Sparuje ostatnio często, wygląda to dobrze, a wyników w Lidze nie ma. Jak taran przebojem za to idzie Tomasz Lewandowski, przyjemnie patrzeć jak bez kompleksów podchodzi do gry i stara się po prostu zagrać najlepiej jak umie. Coraz lepiej wygląda gra Ani Gruszkiewicz, dwie porażki, które ma na koncie nie powinny nas zwieść, bo Ania zaczyna się rozpędzać i z meczu na mecz powinna grać coraz lepiej. Jak zwykle swoje ugrywa Rafał Zimniak, ale pośród zwycięstw 2:0 z Gruszkiewicz i Augustyniakiem porażka 1: 2 z Marcinem Dzbanuszkiem co najmniej zastanawia. Z kolei Dzbanuszek właśnie zaczął się podnosić po pierwszych dwóch porażkach i mecz z Fryderykiem Bukowskim może odpowiedzieć nam na pytanie, czy ma on jeszcze apetyt wrócić na 1 Ligi łono.

W 3 Lidze, w Grupie A idą mocno Białek i Undrych. Wiele wskazuje na to, że przypadkowe remisy będą tu miały wielkie znaczenie na koniec lutego. Szlagierem kolejki będzie niedzielny mecz obu panów, godzina 14:00. Kto żyw do klubu!
Grupa B. Rusin i Burzyński na czele. Wojciechowski oddał walkowera temu drugiemu, ale jest tylko o 2 punkty za czołową dwójką. Jeśli miałbym szukać szlagieru to z pewnością w spojrzałbym na ostatnią kolejkę i mecz Rusina z Wojciechowskim. W tę niedzielę jednak zobaczymy jak czuje się Damian Burzyński w meczu o dużą stawkę, bowiem stanie przed szansą zrzucenia z wygodnego fotela lidera właśnie Mateusza Rusina. Pewnie Mateusz będzie próbował zrobić to samo Damianowi… Kibicuję za „nieremisem”.
I mój ulubieniec w Grupie C w końcu, czyli Jarosław Chełminiak. Ociera się Jarek o tą 2 Ligę i ociera. Potrafi wygrywać ostatnio, ale ciągle coś mu przeszkadza w awansie. Trzymać kciuków nie mogę, bo urząd sędziego głównego nie pozwala, ale jeśli miałbym za całokształt wręczyć dziką kartę, to właśnie Jarkowi. Awans jednak trzeba sobie wywalczyć, a za plecami przecież Tomasz Kasiński, który też dwa razy zwyciężał, Marta Marciniak ze zwycięstwem i remisem… Mecze miedzy tą trójką przed nami. Pierwszy za kilkanaście godzin, w sobotę o 12:00 Marta zagra z Tomkiem. Zwycięstwo na wagę złota? Kto wie…