3 Liga wchodzi w II Etap rozgrywek. Rozpoczyna się walka o awans i klasyfikację końcową. Jak doświadczyliśmy nieraz jest o co walczyć, bo oprócz rzeczy oczywistych czyli gry w wyższej klasie czy choćby barażu o taką możliwość nie bez znaczenia będzie jesienią klasyfikacja z XI Edycji.

A o najwyższe cele zaczną walczyć już w ten weekend Aleksander Zok z Michałem Kozickim. Zwycięzca tego pojedynku będzie mógł odetchnąć z ulgą, bo znajdzie się w bardzo wygodnym położeniu – można rzec, że jedną nogą wejdzie do 2 Ligi. Emocje jednak będą do końca, bo układy w tabelach ligowych do ostatniej bili są nieprzewidywalne.
Trzecim zawodnikiem, który dołączy do powyższej dwójki będzie Damian Tomaszewski lub Jarek Chełminiak. Sytuację wyjaśniał Wampir tydzień temu, więc oszczędzę czytelnikom kolejnych wywodów o szansach obu panów.
W tym miejscu przypomnę o kryteriach klasyfikacji po II Etapie. Oczywiście pierwsze pod uwagę będą brane punkty z II Etapu, następnie spotkania bezpośrednie, a potem bilans frejmów w bezpośrednich pojedynkach i dalej bilans frejmów we wszystkich pojedynkach danej ligi. I tu uwaga – ponieważ grupy I Etapu miały różną ilość startujących bilans frejmów zostanie uśredniony. Kolejne kryteria pozostają bez zmian zgodnie z Regulaminem.

A w 1 Lidze pozamiatane. Wiktor Doberschuetz wygrał, choć na gratulacje jeszcze zbyt wcześnie, bo może z roztargnienia odda walkowera lub nawet dwa…  Śmiem jednak wątpić, bo ambicja i żyłowanie rekordu spotkań bez porażek mu na to nie pozwolą i choćby nie wiem co, to jak Czarny Rycerz z „montypythonowskiego” Świętego Graala stanie do walki. Dla mnie największym wyczynem byłaby wygrana bez straty frejma, a tego jeszcze nikt nie dokonał… Rzucę więc skromne – powodzenia Wiktorze, bo chciałbym trochę pocmokać z zachwytu.
Pasjonująco zapowiada się walka o podium. Wójcik, Jamroziak i Poźniak jeszcze się trochę pomęczą. Niestety mecz na szczycie między pierwszym a ostatnim z tej trójki został przełożony, więc do 9 kolejki będziemy trzymani w niepewności. Fajnie, nie?

2 Liga – popatrzcie na tę tabelę! Deckert wygrywa z Dzbanuszkiem po przegranej z Zimniakiem, Augustyniak z Błaszczykiem… Wszystko przypomina okres początków naszych rozgrywek – wszyscy się biją a wygrywa Maciej Undrych, który jednak tym razem przytrzyma nas także w napięciu. Zagra dopiero w poniedziałek, a potem zmuszony będzie rozegrać dwa spotkania w przyszłym tygodniu, bo jedno kluczowe ma przełożone. Takim właśnie wydaje się spotkanie z Cyrusem Sidorem zaplanowane na 19 dzień czerwca – kluczowym zarówno dla Cyrusa jak i Macieja.
Nie oznacza to jednak, że w ten weekend nie będzie po czym oblizywać paluszków. Mecz Ani Gruszkiewicz z Remikiem Augustyniakiem to walka o powietrze. Wydaje się, że więcej motywacji ma Augustyniak, ale może Ania pokaże w końcu swój kunszt i zagra tak jak potrafi. Zapowiada się ciekawie.
O podobna stawkę zagrają Tomek Apolinarski ze wspominanym już Marcinem Dzbanuszkiem. Stawka podobna, ale piętro wyżej – zwycięzca najprawdopodobniej ucieknie ze strefy spadkowej.

Emocje rosną, a o to przecież chodziło…