Świat pełen jest niezrozumiałych historii czy transakcji. Rosjanie praktycznie podarowali Amerykanom Alaskę, Indianie - wyspę Manhattan, Zagłoba, jak wiadomo, rozdawał Inflanty, pierwsza liga oddała bez walki mistrzowski tytuł Wiktorowi Doberschuetzowi, a Damian Tomaszewski fotel lidera Jarkowi Chełminiakowi… Choć ta ostatnia sytuacja aż tak czarno-biała nie jest, gdyż od Jarka wymagało ona jednak dużo zaangażowania i wykazania się odpornością nerwów całego pułku saperów.

robbo
Robert Wójcik

Doberschuetz broni tytuł Mistrza Ligi. Stwierdzenie to jest niewiele bardziej odkrywcze niż odkrycie wieszaka na parasole w przedpokoju. Zapowiadało się na to od dawna, a komentowane było już wielokrotnie.
Emocjonujący finisz zapowiada się za jego plecami. Kolejne dwa miejsca zajmują Marcin Jamroziak oraz Tomasz Lewandowski, ale to czwarty w tabeli Robert Wójcik jest w najlepszej sytuacji. Zawodnicy przed nim już zakończyli rozgrywki a on sam ma jeszcze dwa spotkania do rozegrania, tracąc obecnie jedynie dwa punkty do drugiego miejsca. Jedno zwycięstwo da mu tytuł Wicemistrza Ligi.
Niewątpliwą niespodzianką mijającej edycji jest postawa wspomnianego Tomasza Lewandowskiego. Z upływem czasu coraz śmielej poczynał sobie w pierwszej lidze, by finiszować w ostatnich trzech meczach zwycięstwami bez straty frejma i ze zdobytym kompletem dziewięciu punktów. Po takim wyczynie w najgorszym wypadku zajmie w tabeli miejsce czwarte.
Fryderyk Bukowski oraz Maciej Śniegowski przegrali oba swoje spotkania minionej ósmej kolejki. Sytuacja ich stała się już dramatyczna i mają już tylko teoretyczne szanse na uratowanie się przed spadkiem do drugiej ligi. W dziewiątej kolejce jeden z nich kosztem drugiego powiększy swój dorobek punktowy (grają ze sobą). Jeśli Marek Leichert nie wygra żadnego ze swoich dwóch spotkań i jeśli jedno z nich podda walkowerem, przy jednoczesnym zwycięstwie 2:0 Bukowskiego czy Śniegowskiego ratuje to jednego z nich przed degradacją do niższej ligi. Zdrowy rozsądek jednak każe nie stawiać na taki rozwój wydarzeń jakichkolwiek pieniędzy.

dzb i apo
od lewej: Marcin Dzbanuszek i Tomasz Apolinarski

W drugiej lidze na końcu rozgrywek same szlagiery!
Zaległy mecz Undrych-Zimniak wywoływał skrajne emocje u uczestników, a sam przebieg pojedynku charakteryzował się dominacją raz to jednego, raz drugiego zawodnika. Skoncentrowany Rafał Zimniak od pierwszego uderzenia potrafił w bardzo skuteczny sposób narzucić swój styl gry i zminimalizować szkody wyrządzane przez Macieja Undrycha. Na tyle skuteczny, że dwukrotny Mistrz Ligi zdobył w pierwszej partii jedynie 9 punktów! Undrycha poirytowało to na tyle, że w drugiej odsłonie z biegiem czasu to on coraz bardziej przeważał. Ta część gry skończyła się jego zwycięstwem z ponad trzydziestopunktową przewagą. Decydująca odsłona to walka do ostatniej bili. Bili, którą wbija Maciej.
Thriller zgotowali nam również zawodnicy próbujący się wyrwać ze strefy barażów z trzecioligowcami. Wygrana po wbiciu czarnej, przegrana po chybieniu na czarnej, wygrana po dogrywce. Tak kolejno kończyły się partie w meczu Apolinarski-Dzbanuszek. Zmienne szczęście w ostatecznie okazało się bardziej przyjazne dla Tomka Apolinarskiego. Wynik ten w perspektywie zwycięstwa Remigiusza Augustyniaka nad Anna Gruszkiewicz ustawia ostatnią kolejkę gier w emocjonujące pary. Otóż mający po 9 punktów Augustyniak i Dzbanuszek zmierzą się o to, kto przy ewentualnej porażce Apolinarskiego (również 9 pkt) wyrwie się ze strefy barażowej. 2:0 wskazane. 2:1 może nie urządzać.
Pierwsza trójka to Maciej Undrych (18 pkt. 7 meczów), Rafał Zimniak (16 pkt. 8 meczów) i Cyrus Sidor (14 pkt. 7 meczów). Tutaj jeszcze może wszystko się zdarzyć. Zatem niedzielne spotkanie pomiędzy Sidorem a Undrychem oraz poniedziałkowe pomiędzy Zimniakiem a Sidorem, niewątpliwie będą jednymi z najbardziej emocjonujących pojedynków tego weekendu.

semik
Przemysław Semik

W trzeciej lidze – trzęsienie ziemi. Jarosław Chełminiak pokazał wszystkim co to znaczy wykorzystywać teoretyczne szanse. Najbardziej boleśnie o tym przekonał się Damian Tomaszewski. Kiedy Damian tylko zremisował swój ostatni mecz w gr. A z Adamem Komisarkiem, wydawało się, że ta strata punktów Damiana nie była aż tak istotna, gdyż jedynym zawodnikiem, mogącym mu odebrać fotel lidera (i przywilej walki o miejsca 1-3 w pierwszej lidze) był Jarek Chełminiak, który musiał się niebywale natrudzić, aby go z miejsca pierwszego zepchnąć. Jarek nie dość, że bezwarunkowo musiał swoje dwa ostatnie mecze wygrać, to musiał również w którymś z nich wbić brejka większego od zdobyczy Tomaszewskiego (wówczas zrównałby się z nim punktami w tabeli, w bezpośrednim spotkaniu padł remis, więc wysokość brejka byłaby czynnikiem decydującym).
W pierwszym spotkaniu podejmował Łukasza Jamroziaka. Gdy zaczęły znikać pierwsze kolory sekwensu, wynik był dość wyrównany. Wówczas Jarek wbił wszystkie pozostałe bile za jednym podejściem. Skutek: jeden z warunków spełniony – brejk 22, przez co w tabeli brejków znalazł się wyżej od Damiana. Drugi odsłona wskazywała na to, że Jarek powoli dopina swego. Łukasz jednak nie oddawał pola i mimo że potrzebował punktów z dwóch snookerów, kiedy na stole była tylko bila różowa i czarna… …punkty te uzyskał. Nerwowa końcówka, którą ostatecznie na czarnej bili wygrywa Jarek.
W spotkaniu Chełminiaka z Joanną Krawczyk dramaturgii było niewiele mniej. Każda z kolejnych odsłon tego pojedynku również wymagała wbicia wszystkich bil. Tutaj fortuna i opanowanie nerwów również zadziałały na korzyść Jarka – dwukrotnie na bili czarnej ogrywa Joannę.
Tymczasem zawodnicy grup B i C zaczęli już rozgrywki drugiej fazy. Grający w grupie 1-3 solidnie prezentujący się Aleksander Zok zmierzył się z zawodnikiem, który wedle obserwatorów jest zaskoczeniem tej edycji Ligi – Michałem Kozickim. Michał udowodnił wszystkim niedowiarkom, że jego walka o prymat w trzeciej lidze nie jest przypadkiem – ograł Aleksa 2:0 i już „jedną nogą” jest w drugiej lidze.
W grupie walczącej o miejsca 4-6 (czyli de facto o miejsce 4, premiowane meczem barażowym z siódmym drugoligowcem), rozegrano spotkanie między jednymi z najstarszych stażem zawodników rozgrywek ligowych w klubie 12ft. Mimo że Jakub Małecki zagrał już w 10. Edycjach a Piotr Adamczak w 8., zazwyczaj grali w różnych klasach rozgrywkowych, stąd o punkty ligowe mierzyli się tylko raz. W maju zeszłego roku podzielili się punktami remisując 1:1. Tym razem było podobnie. Okazuje się, że kluczowe spotkania tej grupy odbędą się z udziałem Damiana Tomaszewskiego, który nieoczekiwanie (również we własnym przekonaniu) wylądował właśnie w tej grupie.
Sporo spotkań o niższe lokaty w trzeciej lidze przełożono. Na uwagę jednak zasługuje mecz pomiędzy Przemysławem Semikiem a Tomaszem Bystrzyńskim. Popularny „Spider” uległ mniej doświadczonemu Przemkowi, który tego dnia zdecydowanie przewyższał przeciwnika. Oba frejmy wygrał zdecydowanie a wbite w sumie trzy notowane brejki potwierdzają jego dobrą „formę” na koniec tej edycji.