snookW przeddzień ostatecznych rozstrzygnięć parę rzeczy już jest już jasnych. Mistrzostwo Ligi padnie łupem Szuba-Jabłońskiego lub Doberschuetza. Trzecie miejsce podium najprawdopodobniej Żuchowskiego lub Jamroziaka. A cała reszta zawodników powalczy w ostatniej kolejce o utrzymanie.


Pozorne szanse zachował Marcin Smorawski, który po siódmej porażce na koncie ma zaledwie 4 punkty i nawet zwycięstwa w stosunku 3:0 nie zagwarantują mu miejsca barażowego, bowiem przegrał starcia z bezpośrednio zainteresowanymi zawodnikami. Może jednak zdarzyć się tak, że wraz z Siudzińskim, Undrychem lub Gdulą znajdzie się na tym samym poziomie punktowym i wtedy miejsce mieć będzie ten jeden jedyny nieprawdopodobny scenariusz i zajęcie 8 miejsca przez Marcina. Niemniej zwrócę uwagę na słowo „lub”, bowiem jest ono arcyważne w moich rozważaniach, gdyż przed parą Undrych-Gdula mecz bezpośredni, czyli ktoś punkty zdobędzie. Jeśli nastąpi ich podział, niezależnie od tego kto wygra mecz, to Smorawski straci jedyną szansę na pozostanie w gronie najlepszych na edycję wiosenną. Szkoda, bo przez ostatni sezon zrobił spory postęp, ale widać 1 Liga nie jest już tą samą co dwa, trzy lata temu.
Rozgrywki zakończył już Paweł Deckert. Nietypowo dla siebie, bo przez pierwszych osiem spotkań nie trafił się nikt kto potrafiłby go ograć do zera. Z drugiej strony rzecz ujmując i on nie potrafił nikogo pokonać bez straty frejma i z bilansem 0-3-5-1 zgromadził 11 punktów na koncie, co w tej chwili pozwala mu spokojnie czekać na potknięcia przeciwników. Ta „jedynka” na końcu bilansu przytrafiła się jak już wspomniałem w minionej kolejce w meczu przeciwko Marcinowi Gduli, który jak zwykle rozpoczął dynamicznie finiszować uciekając ze strefy zagrożonej. Póki co zajmuje miejsce 9, ale wystarczy 1 punkt i przeskoczy wspomnianego Pawła Deckerta.
Niby niewiele, ale na ten punkt, tylko jeden,  liczyć będzie także Piotr Słodzinka, który z uwagi na zwycięstwa z Gdulą i Deckertem uplasuje się w najgorszym wypadku na miejscu barażowym. W ostatnim meczu Słodki zmierzy się z Markiem Żuchowskim, który z 15 punktami jest w tej chwili v-ce liderem, lecz jedynie zwycięstwo pozwoli mu zachować szanse na wysokie miejsce w tabeli na koniec rozgrywek. Teoretycznie nawet pierwsze. Dwie rzeczy są już dla Żucha pewne, nie grozi mu w żadnym stopniu spadek, bo nie ma możliwości, aby zajął pozycję poza pierwszą czwórką Ligi.
Drugim pewnikiem jest to, że w następnej edycji zmierzy się z Rafałem Zimniakiem, który dziś zwyciężył po raz szósty, choć pierwszy raz 2:1 i zapewnił sobie na kolejkę przed końcem rozgrywek awans. Teoretycznie szansę na drugie premiowane miejsce zachowuje jego dzisiejszy przeciwnik – Tytus Pawlak, jednak musi wygrać dwa ostatnie mecze z Markiem Leichertem i Jakubem Kozubskim. W tym pierwszym przypadku będzie to pojedynek o pierwszą czwórkę, w drugim o przetrwanie Kuby wśród „pomarańczowych” na kolejną wiosnę.
Szanse, i to spore, na podbicie swojego ligowego statusu mają jeszcze Robert Jachimowski oraz Bartłomiej Kuśnierz – w zasadzie rozstrzygnie się to w najlepszy możliwy sposób, w bezpośrednim pojedynku w najbliższą niedzielę o 16:00. Jeśli dołożymy do tego sobotni mecz Kuśnierza z Markiem Leichertem, to najbliższa kolejka jawi nam się jaskrawo jak nigdy dotąd.
Na dole tabeli walka zresztą niemniejsza. John Lennon, Przemysław Poźniak, Tomasz Kasiński i Oskar Żuchowski szanse mają rozdzielić dwa miejsca barażowe między siebie. Z pewnością w tym gronie jest również dwóch przyszłym trzecioligowców, ale póki czarna bila na stole… to nie wiemy nic. Sensacyjnie zakończył się mecz Kasiński – Poźniak w minioną niedzielę. Niespodziewanie 2:0 wygrał ten pierwszy i jak feniks z popiołów odrodził się awansując na miejsce 9 i odpychając jeszcze na chwilę widmo spadku. Będzie ciężko, bo ostatni mecz zagra ze zmotywowanym v-ce liderem, ale nie takie mecze Tomek wygrywał…, a że ciężko się z nim gra każdemu to najprawdopodobniej i Robertowi nie pójdzie jak z płatka.
Równie cieżkie zadanie będzie miał przed sobą Poźniak, który w ostatnich podrygach będzie hamował zapędy Oskara Żuchowskiego. Nienajlepszy występ był to Oskara, zaledwie jeden pojedynek wygrany w edycji, ale na tą chwilę to skarb, który może mu dać jeszcze szansę na pozostanie w 2 Lidze. Wystarczy wygrać 2:0 z Przemkiem i liczyć na porażkę Tomka i już miejsce barażowe stanie się faktem. Dodatkowo Oskar ma jeszcze jeden atut w postaci meczu z Johnem Lennonem. Gdyby i ten mecz padł łupem Żuchowskiego to całkiem prawdopodobny staje się scenariusz zagrania z potencjalnie słabszym przeciwnikiem w meczu barażowym.
A kto może nim być? Wawrzyniak już nie, bo Sebastian demolując Karola Siódmiaka udowodnił, że jego miejsce jest na szczytach klasyfikacji ligowej. Z przewagą 8 punktów i zapasem ostatniego spotkania z Fryderykiem Bukowskim Sebastian zapewne odlicza już dni do wiosennych zmagań. Fryderyk jednak już taki spokojny być nie może – potrzebuje tylko i aż 3 punktów aby minąć Siódmiaka. Jednakowego dorobku punktowego mieć nie może, bo przegrał mecz bezpośredni, więc jeśli nie uda się z Wawrzyniakiem to musi się udać z Anią Gruszkiewicz. Jak ja lubię takie pojedynki z cyklu „wszystko albo nic”! Zwycięstwo z Fryderykiem (przy jego porażce z liderem) da Ani miejsce premiowane awansem pod jednym warunkiem, że wygra także z Remikiem Augustiniakiem, zwycięstwo Fryderyka z Anią 2:0 da to upragnione miejsce właśnie jemu.
A swoje trzy grosze wtrącić do tego może jeszcze Marcin Dzbanuszek. Ostatni mecz z Przemkiem Semikiem może/nie musi dać mu przepustkę do barażu. Niestety ewentualne punkty zainkasowane w tym pojedynku to tylko preludium do całego składu warunków, które muszą się ułożyć w przychylną dla niego konfigurację.
A kto spadnie do najniżej Ligi? Mateusz Rusin, chociaż teoretyczne szanse jeszcze ma.  Drugie miejsce spadkowe przypadnie komuś z tróki Semik, Bystrzyński, Lewandowski. W swoich rękach los będzie miał jedynie ten ostatni, bo zagra z obydwoma bezpośrednimi przeciwnikami.
Po pierwszej kolejce drugiego etapu w 4 Lidze wiemy tyle samo co i przed nią. Mało kto grał, a remis Piotra Gazdy z Miłoszem Kaczmarkiem nie otwiera dla tych panów dosłownie niczego. Może nawet działa na minus dla obu przed pojedynkami z Pawłem Flantowiczem. Poza tym zwycięstwo odniósł Maciej Śniegowski z Wojciechem Ptakiem – dwukrotnie na ostatniej bili kończyły się frejmy, więc doświadczenie Macieja zrobiło tutaj różnicę; oraz Łukasz Jamroziak walkowerem zwyciężył Darka Paprockiego.