ligsnoDobiega końca 22. edycja Ligi Snookera 12ft. Edycja, która przyniosła niespodziewane wyniki i rozwiązania, które są tytułowym znakiem czasów. Minęliśmy kilka kamieni milowych, których osiągnięcie kiedyś było tak trudne, jak wygranie wyborów prezydenckich przez Magdalenę Ogórek. Liga jest dynamiczna. W dłuższym okresie zmienia w niej się wszystko. Nawet same liczenie punktów w tabeli. Co ciekawe – jakbyśmy ich nie liczyli, na końcu wygrywa Karol Szuba-Jabłoński.

To druga edycja, z obecnie obowiązującym systemem liczenia punktów w pierwszej lidze. W historii Ligi obowiązywały jeszcze dwa inne. W każdym z nich umiał się odnaleźć Karol Szuba-Jabłoński. Wygrywa on również tę edycję, mimo iż odniósł aż trzy porażki i w najwyższej klasie gier byli dwaj zawodnicy z mniejszą ilością przegranych gier.

karol
Karol Szuba-Jabłonski - po raz czwarty Mistrzem Ligi

W ostatnim meczu świeżo obroniony Mistrz Ligi zmierzył się z Wiktorem Doberschuetzem. Był to de facto mecz o to, który z tych zawodników otrzyma ten tytuł. Przed Wiktorem misja była trudna, gdyż potrzebował zwycięstwa bez straty frejma. Gdy pierwszą partię wygrał Karol 80:16, nadzieje Wiktora na tytuł runęły jak kurs rubla względem euro w kryzysie ukraińskim. Karol w tym frejmie wbił brejka 32. Jest to póki co dziewiętnasty brejk ponad 30 punktów w tej edycji, co stanowi rekord w ich ilości na przestrzeni dziejów Ligi. Sprawa nie do pomyślenia z punktu widzenia prehistorii ligowej, gdy przez cztery edycje klasyfikację brejków wygrywało się podejściem dwudziestokilkupunktowym. Mecz ostatecznie wygrał Doberschuetz, który w pozostałych dwóch frejmach zaczął seryjnie punktować. Pozwoliło mu to zatem zająć ostatecznie drugie miejsce w tabeli, przez co dwa najwyższe stopnie podium wyglądają identycznie jak w zeszłej edycji.

W ostatni weekend zaciekła batalia toczyła się w dole tabeli. Tu również zaistniały zawirowania jak w przypadku Karola, gdzie zawodnicy z mniejszą ilością zwycięstw zostali sklasyfikowani nieco wyżej niż ci, którzy wygrali więcej meczów. Dzięki temu Marcin Gdula uratował się przed bezpośrednim spadkiem kosztem Pawła Deckerta. Marcin zwycięstwa nad przeciwnikami odnosił zdecydowanie, wygrywając je „do zera”. Paweł z kolei ma o jedną wygraną więcej, ale zawsze dawał sobie wyszarpnąć jakiegoś frejma w tych meczach. Koniec końców to bezpośrednie spotkanie pomiędzy nimi z kolejki siódmej zadecydowało o tym, że Gdula znalazł się wyżej od Deckerta, gdyż przy równej ilości punktów, bezpośrednia konfrontacja wygrana przez Marcina 3:0 daje mu szansę przez mecz barażowy na pozostanie w pierwszej lidze.

piotr
Piotr Słodzinka

Taką szansę otrzymał również Piotr Słodzinka, choć zapewne z niej w ogóle się nie cieszył. Jego celem było utrzymanie się w lidze i uniknięcie tego dodatkowego meczu, w którym wszystko może się zdarzyć. No i zdarzyło się. Baraż Słodzinka-Kuśnierz jest na razie jedynym tego typu spotkaniem już rozegranym w tej edycji. Jak przystało na dwóch zawodników z ogromnym doświadczeniem ligowym, żaden z nich nie odpuszczał. Po szybkim objęciu prowadzenia w meczu do stanu 2:0 przez Kuśnierza, Słodzinka zaczął nadrabiać. Cały thriller skończył się w decydującej piątej parii na ostatniej bili czarnej, którą wbił Bartek. Słodzinka po jednej edycji znów w drugiej lidze. Kiedyś rzecz nie do pomyślenia…

Rafał Zimniak po raz kolejny wygrywa drugą ligę. Który to już awans do najwyższej klasy gier? Ktoś to zliczy? Gdyby pierwsza liga mieściła 12-14 zawodników Zimniak by z niej nigdy nie spadł. A tak pozostaje mu dryfowanie w rozkroku pomiędzy czubem drugiej ligi i dnem pierwszej. Rafał zwycięstwo w drugoligowej klasyfikacji przypieczętował wygraną nad Johnem Lennonem. Oba frejmy wygrał gładko, bez perturbacji, jakichkolwiek nerwów i z pewną przewagą.

Debiutu w pierwszej lidze w końcu doczeka się Robert Jachimowski. Awans z miejsca był możliwy dopiero po pewnej wygranej z bezpośrednim rywalem o pierwszoligową promocję – Bartłomiejem Kuśnierzem. Wygrana 2:0 musiała być jeszcze przypieczętowana zwycięstwem nad Tomkiem Kasińskim. 2:1 dla Roberta załatwiło sprawę.

Arcyciekawe rzeczy działy się w rywalizacji o miejsca barażowe do pierwszej ligi. Walczyli o nie zawodnicy z potężnym pierwszoligowym doświadczeniem i spędzenie kolejnej edycji w drugiej lidze któregokolwiek z nich można rozpatrywać w kategoriach niespodzianki. Mowa o trójce Marek Leichert, Bartłomiej Kuśnierz i Tytus Pawlak. Kluczowe okazały się spotkania Leicherta z Kuśnierzem i Pawlakiem ostatniej soboty. Bartek okazał się lepszy i jak już wiemy z kilku akapitów wyżej, swoją szansę w meczu barażowym ze Słodzinką wykorzystał. Pawlak uległ natomiast Markowi 0:2 i cena, którą za to zapłacił to kolejna edycja w drugiej lidze.

przemop
Przemysław Poźniak

Na dole tabeli drugiej ligi – sensacja. Przemysław Poźniak po raz ostatni widziany był w trzeciej lidze ponad pięć lat temu. Na wiosnę zagra w niej znowu. Przemek po przegranej z Oskarem Żuchowskim zajął ostatecznie dziewiąte miejsce w tabeli. Stawką meczu był bowiem mecz barażowy. Nieznacznie, po trzech frejmach i po licznych zmianach prowadzenia lepszy okazał się Oskar. Po wybronieniu się w tak trudnym meczu zasłużenie otrzymał ostatnią deskę ratunku, jaką jest baraż z Fryderykiem Bukowskim o utrzymanie się w zapleczu ekstraklasy.

Trzecia z rzędu pełna edycja bez porażki Sebastiana Wawrzyniaka. Nie mogło się to zakończyć inaczej jak tylko pierwszym miejscem. Tym razem w trzeciej lidze. W ostatnim meczu spotkały go drobne perturbacje – Fryderyk Bukowski urwał mu jednego frejma. Jak duży jest to wyjątek, niech świadczy fakt, że to dopiero druga partia przegrana przez Sebę w kończącej się edycji.

Wyborny finisz Ani Gruszkiewicz dał jej drugie miejsce i awans do drugiej ligi. Pięć punktów zdobytych w dwóch niedzielnych spotkaniach pozwoliło jej wyprzedzić o oczko najgroźniejszego rywala w wyścigu – Karola Siódmiaka. Miał on na swoim finiszu rozgrywek Sebastiana Wawrzyniaka, więc hmmm… Seba trochę Karola wyhamował, co skrzętnie wykorzystała Ania.

spider
Tomasz Bystrzyński

Siódmiak i Bukowski w barażach. W dole tabeli obronną ręką póki co wyszli Remigiusz Augustyniak i Tomasz Bystrzyński. Obaj uniknęli bezpośredniego spadku do czwartej ligi. Ich przeciwnicy o utrzymanie w barażu nie są jeszcze znani – czwarta liga nadal gra.

A jak już jesteśmy przy lidze czwartej – w niej nadal nie mamy odpowiedzi na najważniejsze pytania. Drugi etap gier, w którym zawodnicy są podzielenie na mniejsze grupy i rywalizują już o konkretne miejsca w końcowej klasyfikacji, zaczął się niby dwa weekendy temu. Ruszył on jednak tak niemrawo, jak student szykujący się do poprawek wrześniowych po gorącym wolnym lecie.  Zawodnicy grający o miejsca na szczycie większość spotkań poprzekładali.

chelm
Jarosław Chełminiak

W grupie grającej o miejsca 1-3 nic się nie działo w ostatni weekend. W grupie 7-9 nie zagrano jeszcze nawet jednego meczu. W grupie walczącej o miejsca 4-6, czyli grającej tak naprawdę o miejsce 4, które jest premiowane barażem z trzecioligowcem jednej rzeczy już jesteśmy pewni: tego miejsca na pewno nie zajmie Aleksander Kowalski. W miniony weekend przegrał on z doświadczonym Michałem Kozickim 0:2. Olek obudził się dopiero w drugim frejmie, ale Michał potrafił skontrolować pojedynek do samego końca. W tej chwili Kozicki lideruje w grupie i w nadchodzącym spotkaniu wystarczy mu remis, by tydzień później zagrać mecz o trzecią ligę z Tomkiem Bystrzyńskim.

W meczach o niższe pozycje nie zdarzyło się by ktoś odniósł dwa zwycięstwa i bezsprzecznie wygrał swoją grupę. Szansę na to mają jeszcze Maciej Śniegowski, Andrzej Kurczewski oraz cała grupa grająca o miejsca 7-9.

Rozgrywki zakończyły grupy grające o najniższe miejsca: 19-21 i 22-24. Najciekawsze spotkania w tej części czwartej ligi odbyły się między Wiktorią Jendruszak i Danielem Kozą oraz Sławomirem Ciemnieckim i Marcinem Blachowskim. Co prawda w pierwszym meczu wygrał Koza, w drugim padł remis, ale oba spotkania składały się z frejmów, gdzie zawodnicy solidnie punktowali. Nikt w żadnej partii nie odstawał i były to jedne z najbardziej zaciętych czwartoligowych pojedynków drugiego etapu gier.

Liga zbliża się powoli ku końcowi. Pozostały ostatnie mecze czwartej ligi oraz seria meczów barażowych. Tymczasem otwarte zostały już zapisy do Ligi Snookera 12ft edycja WIOSNA 2015. Zgłoszenia przyjmowane są do 7 kwietnia. Tradycyjnie już edycja ta związana jest z turniejem o Puchar Ligi Snookera 12ft, który odbędzie się 3 maja. Rozgrywki będą prowadzone w odmianie snookera na sześciu czerwonych i udział w nim będą mogli wziąć zawodnicy występujący w edycji wiosennej. Serdecznie zapraszamy!

 

ligasno