ligsnoMijający listopad w otaczającym nas świecie przyniósł o wiele większe ilości negatywnych emocji, niż te, do których normalnie jesteśmy przyzwyczajeni. Słowo "zamach" odmieniano przez wszystkie przypadki (w połączeniu z Paryżem, demokracją w Polsce, czy z umiejętnościami strzeleckimi napastników Lecha Poznań). Niewesoły, jesienny, zimny wiatr robi porządki to na ulicy zamiatając liście, to na stołkach ministrów wymiatając starych, zastępując nowymi. W Lidze Snookera również powoli da się wyczuć wisielcze nastroje związane z nadchodzącym przewietrzeniem - wszak tradycyjnie w jesiennej edycji bezpośrednio spada więcej zawodników (9) niż awansuje do ligi wyższej (6). Przypominamy: w tej edycji bezpośredni spadek to trzy ostatnie pozycje w pierwszych trzech klasach gier.

Skoro zaczęliśmy od niemiłej strony - dolne tereny tabeli w pierwszej lidze zaczynają parzyć w stopy coraz bardziej. Ostatnią pozycję przerzucają sobie niczym gorący kartofel z rąk do rąk Tytus Pawlak, Maciej Undrych i Marcin Gdula. Gdy jednak na to spojrzeć z szerszej perspektywy, traci to na znaczeniu, gdyż cała trójka zajmuje od dłuższego czasu trzy ostatnie miejsca gwarantujące bezpośredni spadek i tylko okazjonalnie zmieniają oni kolejność między sobą. Trudno jest im się wyrwać z tej okolicy, zwłaszcza przy notorycznie ujemnym bilansie zwycięstw i porażek oraz wypadków w postaci przegranej bez wygranego frejma czy nawet walkower. Wygrana 3:0 z pełną pulą punktów dopisywanych do tabeli jest przez nich tak upragniona jak u Lewandowskiego podanie od Robbena, czy u Golluma posiadanie pierścienia. W miniony weekend Maciej Undrych osiągnął zupełnie przeciwny efekt. Wszystkie trzy frejmy oddał Marcinowi Jamroziakowi. Nawet spotkania pomiędzy tą trójką okazują się mało znaczące. Nikt nie skorzystał z sytuacji, by kosztem przeciwnika mocno się odbić od dolnej części tabeli - w trzech spotkaniach zawsze dzielono się punktami w stosunku 2:1.

gazdadeckert
od lewej: Paweł Deckert i Piotr Gazda

Tymczasem na szczycie coraz bardziej odjeżdża reszcie stawki Wiktor Doberschuetz. W sobotę lider wykonał egzekucję na Pawle Deckercie, wygrywając wszystkie frejmy średnio prawie 50 punktami. Dołożył do tego garść brejków notowanych, przez co na liście brejków również trudno przeoczyć jego dominację. Na 35 rozegranych pojedynków w najwyższej klasie gier aż 29 skończyło się wynikiem 2:1 i podziałem punktów. Sytuacji, w której jeden zawodnik zgarnął całą pulę punktową było zaledwie 6, z czego Doberschuetz punktował w ten sposób aż trzykrotnie.

Nieco pokraczny pościg zmontowało trio Wawrzyniak / Gazda / Jamroziak. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że ta trójka zawalczy między sobą o dwa najniższe stopnie podium, niż to, że są w stanie realnie zagrozić Dobreschuetzowi.

pawel
Paweł Flantowicz

W drugiej lidze również zaczniemy od końca. Przemek Poźniak wraca do gry i zaczął odrabiać zaległe spotkania. Póki co widać u niego brak formy, jednak pierwsze zwycięstwo już zdążył odnieść - po zaciętej walce pokonał Michała Kozickiego. Spotkanie to było ostatnim gwoździem do trumny Michała. Rozegrał on już spotkanie awansem, przez co rozegrał wszystkie mecze przewidziane dla niego w tej edycji. Ośmiokrotnie przegrał i odniósł jedno zwycięstwo - to pozwoliło mu zająć pozycję ósmą, z której najprawdopodobniej jeszcze spadnie. Istotne jest w tym wszystkim to, że już nie awansuje wyżej, a to oznacza gwarantowaną relegację na niższy poziom w przyszłej edycji.

W czubie tabeli robi się tłok i nikt nie bierze jeńców. Przed ostatnią kolejką na czele znajduje się Marek Leichert, lecz jest to lider dość poturbowany. Marek zdążył już przegrać dwa mecze, w tym prestiżowe spotkanie z obecnym wiceliderem Marcinem Smorawskim.

Dobry finisz rozgrywek zalicza Marcin Dzbanuszek - zaliczył już cztery zwycięstwa z rzędu. W ostatnią sobotę przyśpieszył jeszcze bardziej, gdyż oba zwycięstwa odniósł bez straty frejma, więc na jego konto poleciał optymalny łup w postaci okrągłych sześciu oczek. Najważniejsze spotkanie jednak przed nim. Zagra z Fryderykiem Bukowskim - zawodnikiem, który ma tyle samo punktów co on i to najpewniej jeden kosztem drugiego utrzyma się na pozycji uprawniającej do baraży o pierwszą ligę.

kuku
Mariusz Kukułka

Krótko trwała trzecioligowa przygoda Andrzeja Kurczewskiego. Rozegrał on już wszystkie swoje spotkania i z dwoma zwycięstwami na koncie zajmuje on ostatnią pozycję w zielonej tabelce. Jego los podzieli Łukasz Jamroziak, który tylko na jedną edycję powrócił do trzeciej ligi. Sytuacja Łukasza jest jednak bardziej dyskusyjna - trzy zwycięstwa w dziewięciu meczach to podstawa by myśleć chociaż o barażach. Kto dołączy do tej stawki w bezpośrednim spadku do czwartej ligi? Albo to będzie Jarosław Chełminiak albo Maciej Śniegowski. Wszystko zależy od tego drugiego, gdyż ma on w przeciwieństwie do Chełminiaka - ostatni mecz jeszcze do rozegrania. Łatwo nie będzie - przeciwnikiem jest bijący się o bezpośredni awans - Emil Mądry.

A skoro już mowa o przeciwnym biegunie tabeli - zasłużenie na jej szczycie znajduje się Aleksander Kowalski. Z jednej strony to trywialna konsekwencja tego, że już rozegrał wszystkie mecze, jednak z drugiej strony, jednak zasłużona pozycja zważywszy, że wygrał z wszystkim przeciwnikami znajdującymi się obecnie w górnej połówce tabeli.

strugala
Jarosław Strugała

W grupie A czwartej ligi w minioną niedzielę wszystko działo się jak w przyśpieszonym filmie. Sytuacja na czołowych miejscach zmieniała się z godziny na godzinę jak w kalejdoskopie. Głównym sprawcą tych zawirowań był Jarosław Strugała, który w niedzielę rozegrał wszystkie swoje zaległe spotkania. Pierwsze spotkanie z Arturem Urbaniakiem było, zwłaszcza w pierwszym frejmie, przedłużeniem rozgrzewki. Jarek rozpędzał się w miarę upływu czasu. Jego wygrana w tym meczu nie była niespodzianką, czego nie można powiedzieć o kolejnym spotkaniu. Marcin Trurl zanotował piorunujący finisz pierwszego etapu gier w czwartej lidze - trzy zwycięstwa w czterech ostatnich meczach, w tym z kandydatem do awansu, Jarkiem Strugałą. Po tym zwycięstwie Marcin wygodnie usadowił się na drugim miejscu w tabeli i czekał aż Strugała wtopi w kolejnym spotkaniu - z liderem Przemkiem Semikiem. Nic takiego jednak się nie stało. Głogowianin spiął się i pobił lidera 2:0. To oznaczało, że w ostatnich swoich dwóch spotkaniach tego dnia Jarek musi zdobyć 4 punkty z 6 możliwych, aby wskoczyć na pierwsze miejsce. Ani Sławek Ciemniecki ani Daniel Koza nie byli jednak w stanie urwać mu frejma.

stesik
Mikołaj Stęsik

W grupie A rozgrywki już zakończono. Strugała zmierzy się ze zwycięzcą grupy B, którym został Mikołaj Stęsik. Mikołaj zagrał już wszystkie spotkania i wiadomo, że nikt już nie jest w stanie mu odebrać przewodnictwa w grupie. Szanse miał na to Przemysław Tic, ale pechowy remis z etatowym sparingpartnerem, Tomkiem Sobczakiem, pozbawił go złudzeń i marzeń o wyższej klasie gier. Na słowo uwagi zasługuje również gra Wiktorii Jendruszak, która zeszły weekend zagrała dwa mecze i oba przegrała. Jej gra jednak w dwóch frejmach wyglądała jakby celowo nie chciała zdobyć choć jednego punktu w każdym spotkaniu. Oddawała partie w końcówce na ostatnich bilach, po tym jak prowadziła większą część frejma. Podobny scenariusz wydarzył się w ostatni weekend, kiedy Wiktoria rozegrała mecz z Marcinem Blachowskim. Co prawda wygrała swojego pierwszego frejma, ale wspomniana historia rozegrała się w drugim, w którym jej gra wyglądała jak jawny sabotaż, albo wielkoduszne oddawanie partii słabszemu zawodnikowi. Także zamiast 5 punktów na koncie Jendruszek po siedmiu meczach ma jedno oczko.

Rozgrywki w drugiej grupie jeszcze trwają i kończą się w najbliższy weekend. Kolejka finałowa, będąca drugim etapem gier w czwartej lidze przewidziana jest na weekend 12-13 grudnia. Na ten termin przewidziane są też pierwsze mecze barażowe - pomiędzy drugą a trzecią ligą.