ligsnoPo rocznej hegemonii Karola Szuba-Jabłońskiego w rozgrywkach ligowych 2014/2015 rozpoczynająca obecny sezon edycja jesienna Ligi Snookera w końcu postawiła w roli faworytów co najmniej czterech snookerzystów. Absencja Szubka otworzyła bowiem możliwość włączenia się do walki o najwyższe laury również awansującemu do grona najlepszych Sebastianowi Wawrzyniakowi, zawsze groźnemu Marcinowi Jamoziakowi oraz utytułowanym Marcinowi Gduli i Maciejowi Undrychowi. Nie bez znaczenia mogła być ciągle rosnąca forma Tytusa Pawlaka, a i pozostali zawodnicy przy obecnym systemie rozgrywek mogli sporo namieszać urywając choćby pojedyncze frejmy faworytom. Najpoważniejszym pretendentem do kolejnego, piątego już tytułu był Wiktor Doberschuetz i jak się okazało, rzeczywiście nie pozostawił złudzeń snookerowej ferajnie ogrywając wszystkich dziesięciu przeciwników.

 


Miejsce drugie zajął Sebastian Wawrzyniak, trzecie Marcin Jamroziak, jednak dystans jaki dzielił punktowo ich obu od zwycięzcy wskazuje na to, że karty rozdawał nowy-stary mistrz. Z resztą, Doberschuetz wiódł prym również w tabeli brejków, punktując dwukrotnie powyżej 50 oczek.
Dodatwkowym smaczkiem minionej edycji miała być obecność wśród pierwszoligowców Piotr Gazdy, który po bardzo dobrej grze w cyklu Summer Time wywalczył sobie prawo gry jako jedenasty zawodnik wpisany do niebieskiej tabeli. Radził sobie znakomicie ogrywając między innymi Marcina Gdulę czy Filipa Siudzińskiego, a poza tym nie dał się nikomu poturbować bez strat i w pozostałych pojedynkach za każdym razem urywał minimum jedną partię renomowanym przeciwnikom. I na serio, niewiele brakowało a wywinąłby się z barażu, niestety seria walkowerów na korzyść bezpośrednio zainteresowanych ucieczką z miejsc spadkowych zawodników zniwelowała przewagę Gazdy i ostatecznie następną edycję rozpocznie w gronie drugoligowców. Niemniej wielkie gratulacje dla Piotra, to była dobra edycja i gdybyśmy przyznawali nagrodę za największy postęp w grze to pewnie powędrowałaby do niego.
Ostetecznie bezpośrednio do 2 Ligi spadli: Marcin Gdula, który przez nadmiar obowiązków musiał odpuścić końcówkę rozgrywek a ujemne punkty z walkowerów ściągnęły go aż na ostatnią pozycję; Maciej Undrych wyglądający jakby był zupełnie bez formy, ale bądźmy spokojni, Maciej jeszcze da znać o sobie nieraz; oraz Robert Jachimowski,  który po awansie Zimą 2015 rozegrał drugą edycję z rzędu wśród najlepszych. Poza tym wspominany dzisiaj Piotr Gazda nie dotrzymał kroku w barażu reprezentanowi Szczecina – Pawłowi Flanowiczowi. Utrzymał się Tytus Pawlak, który zdemolował słabo dysponowanego Marcina Dzbanuszka, któremu przyjdzie walczyć ponownie w 2 Lidze.
Nie zagra jednak z Markiem Leichertem i Marcinem Smorawskim, obaj bowiem bezpośrednio awansowali mimo zażartej walki o premiowane miejsca. Mniej szczęścia mieli Oskar Żuchowski oraz Fryderyk Bukowski, którzy zagrali bardzo przyzwoicie jesienią, ale zabrakło przysłowiowej kropki nad „i”, którą postawili wyprzedzający ich w walce o baraże Dzbanuszek i Flanotowicz.
Do 3 Ligi spadają Michał Kozicki, John Lennon i Przemek Poźniak. Nie uratował się również Fry Bukowski i przegrał piękny, pięcio frejmowy baraż z Emilem Mądrym. Jak zwykle na cztery łapy spadł Mateusz Rusin i po równie zaciętym barażu odprawił z kwitkiem drugoligowego pretendenta – Tomka Spidera Bystrzyńskiego.
A w tabeli zielonej niespodzianka, przynajmniej jak dla mnie. Z dużą przewagą, bo aż 4 punktów nad kolejnym zawodnikiem, z bilansem 4-4-1 wygrywa Miłosz Kaczmarek. Przegrał jedynie z Olkiem Kowalskim, a pokonał takich rutyniarzy jak Kasiński, Mądry, Kukułka czy Bystrzyński.
Z 3 Ligą pożegnają ię Andrzej Kurczewski, Łukasz Jamroziak i Jarek Chełminiak, a w barażach skórę uratowali Maciej Śniegowski po pięciu frejmach z Przemkiem Ticem  oraz Mariusz Kukułka zamykający drogę powracającemu do Ligi Przemowi Semikowi.
4 Liga jak zwykle w dwóch etapach. W pierwszym brylowali Jarosław Strugała (5-1-1) oraz Mikołaj Stęsik (5-3-0). Obaj oczywiście awansowali bezpośrednio. Drugie miejsca dla wspomnianych już Tica i Semika, którzy jednak w grach barażowych zawiedli.
Bardzo dobrze wypadł najmłodszy uczestnik Ligi – Dawid Jachimowski, który zakończył edycję z biilansem 4-1-3 i zaledwie punktu mu zabrakło do gry barażowej. Niemniej, tak młody zawodnik z pewnością będzie nabierać rozpędu i mozemy już teraz stawiać go w gronie faworytów zimą.
Dziękujemy wszystkim za udział i rywalizację w 24-tej edycji Ligi Snookera i oczywiście zapraszamy na kolejne, zimowe rozgrywki. Przed nami jubileusz, który będziemy starali się okrasić specjalnym eventem i niespodziankami. Zapraszamy serdecznie wszystkich obecnych, byłych i oczywiście nowych zawodników.