Święta tuż tuż. Klub 12ft rozdaje prezenty - ci, którzy byli grzeczni przez całą edycję ligi snookera, otrzymują puchary, laury i promocje. Zawodnicy z drobnymi występkami na koncie dostaną w przedświąteczny weekend ostatnią szansę na udowodnienie Świętemu Mikołajowi, że zasłużyli na awans. A co z rozrabiakami i leniuszkami? Będą karani przez całą zimę!


Ze zbliżających się Świąt najbardziej cieszy się Wiktor Doberschuetz. Największy prezent pod wyimaginowaną klubową choinką jest przeznaczony właśnie dla niego. W paczce znajduje się Mistrzostwo Ligi! Tytuły Mistrza Wiktor kolekcjonuje od lat - ma ich już sześć. W tej edycji, dla urozmaicenia swoich pojedynków, postanowił zbierać też wysokie brejki. Jedenaście podejść powyżej 30 punktów stworzyło imponującą listę, z której wyróżniają się wyniki: 66, 57, 55, 53. Warto podkreślić, że trzy z tych brejków Wiktor zrobił już w drugiej i trzeciej kolejce, w tym dwa w meczu z Mikołajem Stęsikiem. Na ostatnią pięćdziesiątkę musieliśmy czekać aż do jego meczu z Tytusem Pawlakiem w 10. kolejce. Kto wie, może utrzymanie formy z tej edycji pozwoli Wiktorowi pobić życiówkę w zimowych zmaganiach? Trzymamy kciuki. Tymczasem gratulujemy miejsca na czele tabeli, zdobytego w tak pięknym stylu!
Na drugim i trzecim miejscu niebieskiej tabeli znaleźli się kolejno Sebastian Wawrzyniak i Tytus Pawlak. Sebastian, powracający po przerwie do pierwszej ligi dzięki świetnemu występowi w letnich turniejach, zaprezentował doskonałą dyspozycję i przegrał tylko jeden mecz - z późniejszym Mistrzem Ligi. Tytus szybko zapewnił sobie pewną pozycję na trzecim miejscu - Mistrz Ligi z wiosennego sezonu Paweł Flantowicz nie zdołał go dogonić i musiał zadowolić się czwartym miejscem.
Jesienna edycja jest często pechową dla większej ilości zawodników, niż ma to miejsce zazwyczaj. Jedenastu zawodników w pierwszej klasie rozgrywek to konieczność poszerzenia bezpośredniej strefy spadku aż do trzech osób. Oznacza to więcej nerwów, więcej zawziętości w zdobywaniu pojedynczych punktów i więcej woli walki o bezpieczne lokaty, a mniej szans dla tych graczy, którzy liczyli na szczęśliwy zwrot akcji w ostatnich kolejkach i karmili się nadzieją o barażach. Swoją przygodę z pierwszą ligą kończą na pewno Maciej Undrych, Marcin Dzbanuszek i Marcin Smorawski. Czy zawalczą o powrót do elity poznańskiego snookera? Przekonamy się już w przyszłym roku.
Skład czołówki drugiej ligi nie zaskoczył chyba nikogo - dwóch zawodników, którzy mają już za sobą przygody w pierwszej lidze, pewnie wysunęło się na szczyt tabeli i tam już pozostało do samego końca. Mowa o Robercie Jachimowskim i Aleksandrze Kowalskim. Obaj mają na koncie po dwa przegrane pojedynki (dodatkowo Robert żadnego meczu nie przegrał do zera) i pewnie patrzą w swoją przyszłość w pierwszej lidze. Czy uda im się zagościć w niej na dłużej?
Nieudaną pogoń za wspomnianymi Olkiem i Robertem mają za sobą Rafał Zimniak i Miłosz Kaczmarek. Rafał wyprzedził Miłosza dopiero na ostatniej prostej, co daje mu trzecie miejsce w tabeli i teoretycznie łatwiejszy pojedynek barażowy - Rafał o pierwszą ligę zagra z Oskarem Żuchowskim. Przeciwnikiem Miłosza będzie natomiast Piotr Gazda.
W drugiej lidze nie dali rady utrzymać się debiutanci - Dawid Jachimowski i Tomasz Bystrzyński. Gdyby nie fakt, że o ligę niżej spada w tej edycji troje zawodników, Dawid mógłby nadal bronić swoich szans w meczu barażowym. Gra w tej klasie rozgrywek była jednak dla Dawidka i Tomasza cenną lekcją. Zebrane doświadczenie i „ogranie” chłopacy na pewno wykorzystają w trzeciej lidze i będą spędzać sen z powiek swoim przeciwnikom. W gronie bezpośrednich spadkowiczów znalazł się również John Lennon - to już weteran podróży między drugą a trzecią ligą.
Zielona tabela to absolutna dominacja Macieja „Śniega” Śniegowskiego i Piotra „Słodkiego” Słodzinki (hmm, czyżby posiadanie odkrywczej ksywki dawało +10 do celności?). Obaj panowie mają po 21 punktów. O miejscach na podium zadecydował bezpośredni pojedynek. Maciej, wygrywając z Piotrem w trzeciej kolejce 2:0, zapewne nie spodziewał się, że ten mecz zadecyduje o jego zwycięstwie w trzecioligowych zmaganiach. Piotr dopisał na swoje konto inne osiągnięcie - piękne podejście w wysokości 36 punktów i miejsce tuż za Wiktorem Doberschuetzem na liście brejków.
Warto wspomnieć, że już w przyszły weekend będzie miał miejsce debiut „Śniega” w turnieju rozgrywanym na wyjeździe (Wrocław). Reprezentantem Poznania będzie także Mikołaj Stęsik. Chłopaki, pokażcie, na co Was stać!
Trzecie i czwarte miejsce i udział w barażach o wejście do drugiej ligi zapewnili sobie Mateusz Rusin i Emil Mądry. Dla obu zawodników jest to walka o powrót do tej klasy rozgrywek, choć historie ich drugoligowych przygód diametralnie się różnią. Mateusz do drugiej ligi dostał się szczęśliwie - dzięki temu, że kilku zawodników notowanych wyżej od niego musiało wycofać się z gry. Utrzymał się w pomarańczowej tabeli dwa sezony - jesienią zeszłego roku obronił się w barażu przed Tomaszem Bystrzyńskim, by zimą zanotować bezpośredni spadek. Emil natomiast wspomnianej jesieni wygrał baraż z Fryderykiem Bukowskim, ale w drugiej lidze nie rozegrał ani jednego meczu - przeszkodziła mu w tym kontuzja. Mateuszowi i Emilowi na drodze do zwycięstwa w barażach staną kolejno Marek Leichert i Mariusz Kukułka.
Spadek z trzeciej ligi notują Tomasz Kasiński, Łukasz Jamroziak i Michał Kozicki. To jednak nie robi wrażenia na panu Tomaszu oraz Łukaszu, którzy, jeżeli szczęście typowe dla Łukasza znów mu dopisze, w wyniku nieprzewidzianych zawirowań oraz przetasowań najprawdopodobniej powrócą oni do zielonej tabeli. To, czy statystyka Łukasza się utrzyma, okaże się już zimą.
Czwarta liga to jednocześnie wybuch emocji na sam koniec rozgrywek, jak i przewidywalne zakończenie zawodów. Jak to możliwe? Grupa B - po tym, jak Tomasz Leśniak i Andrzej Jachniewicz wysunęli się na prowadzenie, pozostali na swoich pozycjach już do samego końca. Dla Tomasza był to pierwszy występ w szeregach poznańskich ligowców. Jego premierowa edycja zakończyła się sukcesem i ekspresowym awansem do trzeciej ligi. Andrzej może dołączyć do Tomasza po ewentualnym zwycięstwie nad Karolem Tyszerem.  
Do czołówki próbowali przedrzeć się Daniel Koza oraz Wojciech Ptak, jednak ich niemrawa pogoń zakończyła się odpowiednio na trzecim i czwartym miejscu. Zawodnicy tej grupy prezentowali bardzo wyrównany poziom – zlokalizowani między trzecią a szóstą pozycją zawodnicy nie wyprzedzają się o więcej niż jeden punkt. To w tej grupie odnotowano najwięcej remisów - Wojciech Ptak odnotował aż 5 wyników za jeden punkt, a Łukasz Uciechowski wynikiem 1:1 zakończył 4 mecze.
Grupa A - tutaj nic nie było jasne aż do samego końca. Czworo zawodników analizowało tabelę do ostatnich wbitych bil. Mecze zagrali między sobą w ten sam dzień, godzina po godzinie. I dopiero wtedy wyklarowali sytuację w czołówce tabeli. Mowa o Annie Gruszkiewicz, Kazimierzu Czerneckim, Tomaszu Sobczaku i Macieju Stęsiku. Przez większość edycji to Ania i Maciej byli pretendentami do zwycięstwa. Zanotowane przez nich wygrane i pozycje na dwóch pierwszych miejscach odwróciły uwagę od Kazika i Tomka, którzy konsekwentnie zbierali punkty (5 remisów Kazika to wyrównanie rekordu Wojtka Ptaka) i powoli pięli się w górę tabeli. Ostatecznie zwycięstwo nad Kazikiem i wcześniejszy wygrany pojedynek z Anią dały Tomaszowi pierwsze miejsce w grupie A. Taka sytuacja sprawiła, że Maciejowi Stęsikowi do zajęcia drugiego miejsca był potrzebny jedynie remis z Anią. I choć pierwszego frejma jedyna przedstawicielka płci pięknej w tej edycji wygrała, to druga partia zakończyła się wynikiem 46:45 dla Macieja. Dokładnie rok temu jego starszy brat wywalczył sobie bezpośrednie wejście do trzeciej ligi. Teraz zajmuje stabilną, szóstą lokatę w najwyższej klasie rozgrywek. Czy Maciej utrzyma presję, wygra swój baraż z Jarosławem Chełminiakiem i powtórzy sukces Mikołaja?
Drugi etap czwartej ligi również powoli dobiega końca. Zwycięzcą ogólnej czwartoligowej klasyfikacji został Tomasz Leśniak, który zwycięstwo nad Tomaszem Sobczakiem 2:0 okrasił brejkiem w wysokości 28 punktów (najwyższy brejk wśród zawodników żółtej tabeli). Trzecie miejsce wywalczył Andrzej Jachniewiczdał radę zakończyć mecz wynikiem 2:1, mimo iż po pierwszym frejmie przegrywał z Maciejem Stęsikiem. Piąte i szóste miejsca zajęli kolejno Anna Gruszkiewicz i Daniel Koza.
Najbliższy weekend to dwa dni emocjonujących pojedynków barażowych. Kto będzie musiał pogodzić się ze spadkiem do niższej ligi, a kto zostanie wielkim wygranym? Kto obroni swoją pozycję, a kto będzie musiał obejść się smakiem na kolejną edycję? Zapraszamy do 12ft. Rozdajmy wspólnie ostatnie prezenty.
PS. Wesołych Świąt życzy załoga! :)