Tak to jest w sportowym życiu, że czasem Bóg daje talent, ale resztę trzeba wygrać samemu. Ostatnie rozstrzygnięcia bieżącej edycji Ligi Snookera 12ft w postaci meczów barażowych wydają się być dobrym potwierdzeniem tej teorii. Pojedynki były w sumie jednostronne, ale czy wygrywali faworyci? Z tym już było różnie...

 

Łukasz Stasiak w miniony weekend potwierdził swoją dobrą dyspozycję i wygrał prestiżowy mecz, którego stawką był czempionat w 3.Lidze. Jakub Czernicki, upatrywany już dzisiaj jako jeden z kandydatów do gry w pierwszej lidze, musi się pogodzić z tym, że passa 9 spotkań bez porażki została przerwana i zadowolić się drugim miejscem.

Życie pobocza bywa czasem bardziej interesujące od tego, co dzieje się w głównym nurcie czy na szczytach. Tak pocieszają się zawsze ci, którzy z pobocza nie mają szans przebić się do czołówki. To także marna pociecha dla tych, którzy z głównej szosy zostali nagle wypchnięci na pobocze. O ile teoria ta ma rację bytu w niezliczonych sytuacjach, tak w przypadku naszej Ligi rzeczywiście pojedynkom środka tabeli tej kolejki zawdzięczamy więcej palpitacji serca, ataków apopleksji, czy uczucia nagłego maksymalnego spadku ciśnienia w kabinie, niż potyczkom o pierwsze miejsca (które nota bene również przyniosły sporo emocji). Najważniejsza informacja – wygrał Wiktor…

Droga wiodąca do zwycięstwa bywa bardzo trudna, chociaż cel wydaje się wyraźny i oczywisty. Potknięcie w końcówce rozgrywek ligowych może się okazać tym bardzo bolesnym i niewybaczalnym. W obliczu wpadek, jakie miały miejsce w przedostatniej kolejce ten edycji, zacieram ręce z radością i czekam na ostateczne rozstrzygnięcia. Będzie bardzo ciekawie...

Pozostały ostatnie dwie kolejki gier a my już poznaliśmy pewne odpowiedzi. Jednym już udało się dopiąć swego, inni nie wybronili się przed losem, który ich niestety spotkał. Emocje w siódmej rundzie gier naszej Ligi przenosiły się z meczu na mecz szybciej niż kleszcze po Bieszczadach. Co bardziej interesujące – kończyły się również niespodziewanymi wynikami.

Z każdą kolejką wiemy coraz więcej. W walce o klubowy prymat liczy się już tylko trzech zawodników - Siudziński, Doberschuetz i Jamroziak - ze wskazaniem na dwóch pierwszych. Jamroziak musi liczyć na dobry układ w tabeli i dobrą passę na finiszu rozgrywek.

Półmetek za nami. Jest to czas, w którym ligowcy mogą silić się już na podsumowania swojej dotychczasowej gry, na ewentualną reorganizację strategii i korektę wyznaczonych celów. Ilu z nich idzie torem wyznaczonym sobie na początku edycji, ilu zaniża loty a ilu zaskakuje dobrą i efektowną grą? Wystarczy bardziej wnikliwie przyglądnąć się ligowym tabelom.

Filmowcy stale narzekają na brak dobrych scenariuszy. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze scenariusze pisze samo życie. W ligowej rzeczywistości mieliśmy nieoczekiwane zwroty akcji, mecze-thrillery, sceny batalistyczne (zarówno boje z przeciwnikiem jak i wewnętrzna walka) oraz przekraczanie ostatecznych granic. W trzeciej kolejce Ligi Snookera doszło do tylu arcyciekawych zdarzeń, że z nawiązką wystarczyło by ich na połowę edycji.

Poprzednia edycja Ligi Snookera nie przyniosła zbyt wiele radości organizatorom i zawodnikom pod względem uzyskiwanych brejków. Puchary za najwyższe, w porównaniu do poprzednich edycji, zostały rozdane za rekordowo niską zdobycz punktową - brejk 22. Ostatecznie motywacja rabatów od przyszłego wpisowego do kolejnej edycji ligi za uzyskiwane brejki była niedostateczna. Stąd decyzja o podniesieniu bonifikat.

W minioną kolejkę znów przekonaliśmy się, że na napiętych nerwach przeciwnika, łatwo jest ugrać frejma, a nawet mecz. Poirytowanie ma oczywiście różne oblicza - od nadmiernie pocących się dłoni po próby wytrzymałościowe na zginanie drewna. O dziwo, ci obdarzeni największą dawką temperamentu tym razem potrafili opanować nerwy i odnieśli cenne zwycięstwa.

Pierwsza kolejka gier w Lidze Snookera 12ft dla wielu już jest odległą historią – z wielu powodów. Jedni chcą o niej zapomnieć, gdyż był to dla nich falstart, blamaż, czy potknięcie bardzo utrudniające walkę o wyznaczone cele, drudzy – traktują to jedynie jako wykonane zadanie z szerzej zakrojonego planu wygrania swojej ligi, lub zamiaru utrzymania się w danej klasie rozgrywek i patrzą z optymizmem w dal na kolejne rundy gier.

Łapanie oddechu w przerwie między kolejnymi edycjami Ligi 12ft trwało krótko. Apetyt na snookera wydaje się jednak jeszcze większy, niż parę miesięcy temu, bowiem odnotowaliśmy rekordową liczbę zgłoszeń. Udział potwierdziło 40 (słownie: czterdzieści) osób i jest to najlepszy wynik w historii tych rozgrywek.

...czyli podsumowanie Edycji Jesiennej Ligi Snookera.
Była to trzecia odsłona rozgrywek, jakie zapoczątkowaliśmy dokładnie rok temu. Jak zwykle emocjonująca, momentami wręcz zaskakująca, ale przede wszystkim scalająca całą snookerową poznańską brać, z czego jak zwykle najbardziej się cieszymy. Ziarno, które zakopaliśmy na Ul.Za Bramką, zaczyna kiełkować i przynosić plony. W klubie zawiązały się nowe przyjaźnie, pary sparingowe miksują się bez końca, mnożą się wspólne wypady na turnieje PORS, a nasze miasto coraz wyraźniej akcentuje swoją obecność na snookerowej mapie Polski. A to wszystko dzięki niepowtarzalnej aurze zielonych stołów.

Od kilku dni trwają zapisy do kolejnej edycji naszej Ligi Snookera. Wypracowania na przestrzenie poprzednich edycji forma rozgrywek, wydaje się już być ostatecznie okrzepłą, więc w zimowej edycji będziemy toczyć rozgrywki w identycznej formie jak w poprzedniej. Przewidujemy trzy klasy rozgrywek a i regulamin pozostaje ten sam. Zapisy trwają do wtorku 20 stycznia a pierwsze gry odbędą się w weekend 24-25 stycznia.
 
 
Kolejna edycja mija. Rozgrywki pierwszej i drugiej ligi trzymały w napięciu do samego końca. Trzecia liga gra nadal a niektórzy zawodnicy w niej mają jeszcze nawet trzy spotkania do zagrania. Trofeum za pierwsze miejsce w lidze, do swojej bardzo ubogiej kolekcji pucharów, dołoży Marcin Jamroziak. Zbyt dobrzy na drugą ligę są Piotr Słodzinka i Marek Leichert – którzy awansowali do wyższej klasy rozgrywek.