Temperatury znacznie wzrosły, ludzie wylegli nad Wartę gremialnie się alkoholizować. Na drzewach pojawiła się świeża zieleń a w naszych garderobach w najdalszy kąt powędrowały zimowe odzienia. Sygnały wskazują jasno – idzie wiosna a wraz z nią edycje wiosenne Ligi Snookera 12ft i Ligi Pool Bilarda 12ft. A w nich – jak przystało na wiosenny powiew świeżości – wiele nowych twarzy. To jedna z kilku nietypowych cech nadchodzących edycji. Ale po kolei.

Drugi raz z rzędu. Cztery razy na ostatnich pięć. W sumie już osiem razy. Wiktor zdobywa tytuł Mistrza Ligi Snookera 12ft. Rzadko która edycja jest tak zdominowana przez jednego zawodnika. Wiktor przegrał tylko dwa frejmy na rozegranych 27. Oczywiście nie przegrał żadnego spotkania. Wszystko to przyozdobił pozycją lidera na liście brejków, z kosmicznym jak na ligowe warunki podejściem na 70 punktów. Dominacja.

Nadszedł ten czas w roku kiedy coś się kończy, a coś zaczyna. Zaczynając od rzeczy najbardziej ogólnych, to na pierwszym miejscu oczywista oczywistość – możemy zapomnieć o porannym spojrzeniu za okno w nadziei, że nie zobaczymy na zewnątrz zasłony z białego puchu. Co niektórzy  z wielką przyjemnością zapominają o trudach zimowej sesji i oddają się w całości „międzysesyjnemu” relaksowi.
Dalej, sprawa bardziej „lokalna”. Część osób może już zapomniała (z powodu tego jak dobrze się bawiła), a część nie zapomni tego nigdy. Wtajemniczeni pewnie domyślają się o czym mowa – niedawno dobiegło końca pierwsze dziesięciolecie istnienia klubu. Hucznie obchodzone, wspólnie z ludźmi, którzy tak naprawdę tworzą ten klub bardziej niż te 5 stolików, wokół których kręci się cały biznes.
Na koniec rzecz ważna, jeśli nie najważniejsza. Wraz z tym wszystkim dobiegają końca zmagania zawodników w zimowej edycji ligi snookerowej. Okres zawirowań w tabelach i maksymalnego wysiłku przy stołach. Okres przeciążenia klubowych serwerów, bo wiadomo – na koniec ligi nasi zawodnicy zmieniają się w zawodowych analityków, potrafiących okiełznać najbardziej skomplikowane i zawiłe rankingowe zagadki. A dla tych co od tabelek wolą podane na złotej tacy fakty – krótka analiza.

Doprawdy nie wiem jak to Paweł Flantowicz robi, ale kompletnie rozmontował w sobotnie południe obronę Tytusa Pawlaka dominując praktycznie w każdej odsłonie meczu. Jeszcze bardziej się zatem dziwię jak widzę kontynuującego dobrą grę szczecinianina w pierwszym frejmie meczu z Marcinem Jamroziakiem, a potem dzieje się coś, co tylko w przypływie krasomówczej fantazji, po 6, no może 8 browarkach, byłby w stanie wyjaśnić jedunie klubowy bard Giusio… i bohaterem spotkania zostaje Marcin wyciągając dwa frejmy na czarnej bili. Chciałoby się powiedzieć coś o przepaści dzielącej umiejętności snookerzysty Jamroziaka od snookerzysty Pawlaka, ale przecież takowa nie istnieje...

Nadchodzi zima. Właściwie to już tu jest. Biała pokrywa przykryła wszystko co szarobure i bez wyrazu, wszystko co byle jakie, wszystko co brzydkie, czyli wszystko co musieliśmy oglądać jesienią jeszcze kilka tygodni temu. Tak jakby ktoś wymazał nasze otoczenie i ukazał naszym oczom nowe, oczyszczone okolice. Wraz z zimą nadeszła również zimowa edycja Ligi Snookera 12ft – i tu mamy podobny efekt. W przeszłość odeszły wrażenia jesiennej gry bez wyrazu, zapomnieliśmy o byle jakich frejmach poprzedniej edycji, nie pamiętamy już tych brzydkich listopadowych meczów. Zimowa edycja właśnie się zaczyna a wraz z nią, świeże otwarcie, czyste konto i niezapisana niczym biała kartka. Choć w ostatni weekend niektórzy już zdążyli coś na niej nabazgrać.
Przygotujcie się. Nadchodzi zima.

Święta tuż tuż. Klub 12ft rozdaje prezenty - ci, którzy byli grzeczni przez całą edycję ligi snookera, otrzymują puchary, laury i promocje. Zawodnicy z drobnymi występkami na koncie dostaną w przedświąteczny weekend ostatnią szansę na udowodnienie Świętemu Mikołajowi, że zasłużyli na awans. A co z rozrabiakami i leniuszkami? Będą karani przez całą zimę!

Jesienna edycja Ligi Snookera zaczyna wchodzić w decydującą fazę. Do końca zmagań zostały już tylko trzy kolejki. Pomimo tego, że paru spóźnialskich wciąż zalega z rozegraniem swoich meczów, można śmiało obstawiać, jacy zawodnicy wezmą udział w przetasowaniach na początku zimy.

Nie był to udany weekend dla Pana Pawła Deckerta. Zdecydowany opór postawił mu klan Jachimowskich, przeciwko którym zdołał ugrać jedynie jedną partię i o dziwo była to partia wydarta Robertowi. Jego syn, Dawid, rozprawił się bowiem najstarszym drugoligowcem w dwóch frejmach. Jeśli gdzieś szukać niespodzianki w minionej kolejce, to właśnie w słabej postawie Pana Pawła, który przyzwyczaił nas do solidnej.

Narkotyki to poważna sprawa. Niekiedy rujnują życie, a w lżejszych wypadkach zmuszają nas do robienia rzeczy, na które nie mamy ochoty. Czasem walczymy, ale ostatecznie to one wygrywają. Światowa Federacja Zdrowia, która zazwyczaj jako pierwsza rozpoznaje nowe choroby cywilizacyjne, powinna dokładniej się przyjrzeć poznańskim wydarzeniom a w szczególności tutejszym snookerzystom. Przejawiają oni przewlekłe symptomy uzależnienia od Ligi, podlane dodatkowo skłonnościami hazadrowymi. Próbują oni odstawić ten narkotyk, ale jedyne co mogą, to przesunąć zażycie go dalej w czasie. Tylko tak można wytłumaczyć fakt, że pierwsza kolejka spotkań została w zdecydowanej większości przełożona na weekendy późniejsze.  Ludzie biorą (udział w kolejnej edycji) i od razu odstawiają (mecze na późniejsze terminy).

Ostatni 18 punktów na koncie dało zwycięstwo w Lidze Snookera… w poprzedniej edycji. Wtedy górą był Wiktor Doberschuetz, a Paweł Flantowicz zajął drugą pozycję z jednym oczkiem mniej. W tej, Paweł postanowił się odegrać i odwrócił wynik punktowy zdobywając decydujący, 18-ty, na karku samego Wiktora, który chociaż mecz bezpośredni wygrał, to przez całe rozgrywki był mniej skuteczny i cała masa zwycięstw w stosunku 2:1 nie pozwoliła mu na ostateczny sukces. Wynik to jednak sprawiedliwy, bo specyfika rozgrywek ligowych faworyzuje grających równo i skutecznie przez całe rozgrywki. W podziale na równych i równiejszych Flantowicz okazał się w tej edycji najbliższy ideału.

LIGA SNOOKERA

Paweł Flantowicz, prowadzący po siedmiu spotkaniach w Lidze Snookera, korzysta z obecnego systemu premiującego zwycięstwa bez straty partii i mimo aż 3 porażek wyprzedza broniącego tytułu zdobytego zimą - Wiktora Doberschuetza.

Niewątpliwie po sześciu kolejkach niespodzianką jest dopiero 9-ta pozycja Tytusa Pawlaka, ale ten rozegrał dopiero pięć pojedynków i choć odnotował o jedną porażkę więcej od Flantowicza to pozostałe mecze powinny dać mu szanse wydostania się z pozycji zagrożonych spadkiem.

ligsnoJeszcze ostatnie spotkania barażowe pozostały do rozegrania w sobotę 2-go kwietnia, lecz już teraz 25.Edycję Ligi Snookera można uważać za rozstrzygniętą, a losy ewentualnych przetasowań poznamy później. Mistrzem został znów, choć nie wyglądało to tak pewnie jak w poprzednich rozgrywkach, Wiktor Doberschuetz. Różnica jednego punktu między pierwszymi dwoma zawodnikami nie trafiła się od sezonu 2013/2014, równo od 3 lat, kiedy to z równą ilością punktów rozgrywki zakończyli Marcin Jamroziak i Marek Żuchowski. Sam Doberschuetz odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i pośród 12-tu miejsc na podium jest to już 6-ty tytuł na jego koncie. W tej klasyfikacji właśnie został samotnym liderem.

 

ligsnoKlan Jachimowskich dominował wśród spotkań minionego weekendu. To nazwisko pojawiało się aż pięciokrotnie za sprawą ojca i syna walczących o ligowe punkty. Co prawda za zmiennym szczęściem, ale bilans Roberta to dwa zwycięstwa i porażka, natomiast minimalnie lepiej wypadł jego syn - Dawid, odnosząc zwycięstwo i remis. Przez ponad dobę panowie byli liderami swoich tabel, ale potem do ataku przystąpił Oskar Żuchowski...

ligsnoWbić 49 punktów i przegrać frejma? Czy to możliwe w naszej Lidze? Ano możliwe, ale warunki do tego muszą być bardzo (nie)sprzyjające. Nie inaczej było w pojedynku mistrza Wiktora Doberschuetza z beniaminkiem Pawłem Flantowiczem. I czy to Paweł zagrał tak dobrze, czy Wiktor miał zły dzień nie wiem, ale fakt faktem, brejk ów był łabędzim śpiewem w meczu i chociaż mógł być pięknym odbiciem partii, to jednak spudłowana niebieska zniweczyła bodaj najpiękniejszą pogoń w historii klubowej.

 

ligsnoStyczeń. Pierwsze opady śniegu, pierwsze poważniejsze ujemne temperatury. Pierwsze mecze zimowej edycji Ligi Snookera 12ft też za nami. A w niej: pierwsze poślizgi w rozgrywaniu meczów, pierwsze mrożące krew wyniki, efekty chłodnych kalkulacji zawodników, czy też zimne prysznice dla dobitnie pokonanych. Zima pełną gębą.