ligsnoJeszcze ostatnie spotkania barażowe pozostały do rozegrania w sobotę 2-go kwietnia, lecz już teraz 25.Edycję Ligi Snookera można uważać za rozstrzygniętą, a losy ewentualnych przetasowań poznamy później. Mistrzem został znów, choć nie wyglądało to tak pewnie jak w poprzednich rozgrywkach, Wiktor Doberschuetz. Różnica jednego punktu między pierwszymi dwoma zawodnikami nie trafiła się od sezonu 2013/2014, równo od 3 lat, kiedy to z równą ilością punktów rozgrywki zakończyli Marcin Jamroziak i Marek Żuchowski. Sam Doberschuetz odniósł drugie zwycięstwo z rzędu i pośród 12-tu miejsc na podium jest to już 6-ty tytuł na jego koncie. W tej klasyfikacji właśnie został samotnym liderem.

 

ligsnoKlan Jachimowskich dominował wśród spotkań minionego weekendu. To nazwisko pojawiało się aż pięciokrotnie za sprawą ojca i syna walczących o ligowe punkty. Co prawda za zmiennym szczęściem, ale bilans Roberta to dwa zwycięstwa i porażka, natomiast minimalnie lepiej wypadł jego syn - Dawid, odnosząc zwycięstwo i remis. Przez ponad dobę panowie byli liderami swoich tabel, ale potem do ataku przystąpił Oskar Żuchowski...

ligsnoWbić 49 punktów i przegrać frejma? Czy to możliwe w naszej Lidze? Ano możliwe, ale warunki do tego muszą być bardzo (nie)sprzyjające. Nie inaczej było w pojedynku mistrza Wiktora Doberschuetza z beniaminkiem Pawłem Flantowiczem. I czy to Paweł zagrał tak dobrze, czy Wiktor miał zły dzień nie wiem, ale fakt faktem, brejk ów był łabędzim śpiewem w meczu i chociaż mógł być pięknym odbiciem partii, to jednak spudłowana niebieska zniweczyła bodaj najpiękniejszą pogoń w historii klubowej.

 

ligsnoStyczeń. Pierwsze opady śniegu, pierwsze poważniejsze ujemne temperatury. Pierwsze mecze zimowej edycji Ligi Snookera 12ft też za nami. A w niej: pierwsze poślizgi w rozgrywaniu meczów, pierwsze mrożące krew wyniki, efekty chłodnych kalkulacji zawodników, czy też zimne prysznice dla dobitnie pokonanych. Zima pełną gębą.

ligasnoTo już 25. edycja Ligi Snookera 12ft. Powoli, małymi krokami, zbliżamy się do pełnej dekady od kiedy po raz pierwszy zaczęliśmy zmagania we flagowych rozgrywkach klubu. W tej edycji zgłosiło się równo 50 zawodników, czyli o dwóch więcej niż w jesiennej odsłonie. Tej edycji rozgrywki będziemy toczyć jak od linijki - weekend po weekendzie, bez żadnych przerw. Zakończymy przed Wielkanocą.

ligsnoPo rocznej hegemonii Karola Szuba-Jabłońskiego w rozgrywkach ligowych 2014/2015 rozpoczynająca obecny sezon edycja jesienna Ligi Snookera w końcu postawiła w roli faworytów co najmniej czterech snookerzystów. Absencja Szubka otworzyła bowiem możliwość włączenia się do walki o najwyższe laury również awansującemu do grona najlepszych Sebastianowi Wawrzyniakowi, zawsze groźnemu Marcinowi Jamoziakowi oraz utytułowanym Marcinowi Gduli i Maciejowi Undrychowi. Nie bez znaczenia mogła być ciągle rosnąca forma Tytusa Pawlaka, a i pozostali zawodnicy przy obecnym systemie rozgrywek mogli sporo namieszać urywając choćby pojedyncze frejmy faworytom. Najpoważniejszym pretendentem do kolejnego, piątego już tytułu był Wiktor Doberschuetz i jak się okazało, rzeczywiście nie pozostawił złudzeń snookerowej ferajnie ogrywając wszystkich dziesięciu przeciwników.

 

ligsnoMijający listopad w otaczającym nas świecie przyniósł o wiele większe ilości negatywnych emocji, niż te, do których normalnie jesteśmy przyzwyczajeni. Słowo "zamach" odmieniano przez wszystkie przypadki (w połączeniu z Paryżem, demokracją w Polsce, czy z umiejętnościami strzeleckimi napastników Lecha Poznań). Niewesoły, jesienny, zimny wiatr robi porządki to na ulicy zamiatając liście, to na stołkach ministrów wymiatając starych, zastępując nowymi. W Lidze Snookera również powoli da się wyczuć wisielcze nastroje związane z nadchodzącym przewietrzeniem - wszak tradycyjnie w jesiennej edycji bezpośrednio spada więcej zawodników (9) niż awansuje do ligi wyższej (6). Przypominamy: w tej edycji bezpośredni spadek to trzy ostatnie pozycje w pierwszych trzech klasach gier.

ligsnoEmocje 6. kolejki w głównej mierze przeniosły się na pojedynki czwarto ligowców. Niektórym zawodnikom pozostały już tylko dwa spotkania do zakończenia pierwszego etapu rozgrywek, więc decydujące, o być albo nie być w walce o awans, pojedynki nabierają rumieńców. Drugi remis Przemka Semika mógłby się wydawać sygnałem do ataku dla reszty stawki, ale to jeden z tych "zwycięskich" remisów, które zabierają przeciwnikowi bardzo ważne punkty.

ligsnoLiga na półmetku. Dziwny to okres, zwłaszcza w tej edycji. Są już uciekający reszcie stawki liderzy oraz są zawodnicy, którzy już wiedzą, że jesienną odsłonę Ligi mogą już spisać na straty. Niektórzy już nawet rozegrali większość pojedynków a jest i wyjątek, który (z powodów osobistych) nie pojawił się ani razu przy stole i w czwartej lidze we wszystkich kolumnach przy jego nazwisku widnieją same zera. Co wiemy w połowie edycji?

ligsnoJedni nie pozwalają drugim. Wzajemne podkładanie nóg, wtykanie patyków w szprychy, ciągnięcie uciekającego za rękaw i cały szereg innych chwytów i manewrów, powodujących, że nie ma zdecydowanego lidera. Tak wyglądają póki co rozgrywki w większości klas rozgrywkowych Ligi Snookera 12ft. Mecze są wyrównane a wyraźnych faworytów można szukać z takim powodzeniem, jak ostatnich meczów Lewandowskiego, w którym nie strzelił on gola.

ligsnoW zasadzie ja się spodziewałem, że wchodzący kuchennymi drzwiami Piotr Gazda będzie musiał nieźle się sprężać, aby zachować twarz w 1 Lidze i nie zebrać tęgiego łupnia od wszystkich. I już się nie spodziewam… Miał być zajączkiem zatrwożonym, gdy wokół wilki wyją, a tu proszę – Filip Siudziński został poturbowany i całe trzy punkty powędrowały na konto Piotrka już w pierwszej kolejce.

ligsnoWracamy. Już w ten weekend rozpoczną się główne i najpopularniejsze rozgrywki w klubie 12ft. Do gier zgłosiło się 48 zawodników. Liga snookera w jesiennej odsłonie wygląda jednak trochę inaczej, niż by się tego wszyscy spodziewali.

snukerZwycięstwo Filipa Siudzińskiego zakończyło serię sześciu potyczek bez porażki Karola Szuba-Jabłońskiego. Niemniej obrońca tytułu już dawno pozostawił w tyle konkurentów i na dwie kolejki przed końcem ligi wydaje się być niezagrożonym. Odebranie punktów Doberschuetzowi i Jamroziakowi w najbliższych pojedynkach powinno mu zagwarantować trzeci tryumf z rzędu, a tym samym pierwsze zdefiniowanie „dominacji” w ramach naszych rozgrywek, bowiem jeszcze nikomu sztuka zgarnięcia trzech tytułów  w trakcie jednego sezonu się nie udała.

snokligNikogo już niespecjalnie dziwiło kręcenie nosem przez organizatorów, czy samych zawodników na fakt, że około połowa meczów z danej kolejki jest rozgrywana w inny niż zaplanowany dla niej weekend. Organizatorom to nie leżało – bo bałagan. Zawodnikom – bo nie mają wolnego terminu na mecz, gdyż w rezerwacjach widnieje dużo spotkań nie z tego weekendu. A i tabela ligowa przez różną liczbę rozegranych spotkań jest zamazana. Kto 3 maja grał w Pucharze Ligi nagle zaczął tę sprawę postrzegać zupełnie inaczej. Mecze rozpoczynają się o zaplanowanej godzinie? Twój przeciwnik może od razu z Tobą zagrać jak stół jest wolny? Rewelka! W kontekście spóźnień liczonych na kilka godzin w turniejach o Puchary Lig, porządek rozgrywek ligowych nagle okazuje się całkiem przyzwoity i niewątpliwie zadowalający.

snukerCały czas jesteśmy oceniani. Czy byśmy sobie tego życzyli czy nie. Czy to głowa państwa po pierwszych stu dniach prezydentury, czy to szeregowy pracownik Amazona w podpoznańskich Sadach po okresie próbnym. Student egzamin kończący semestr raz obleje, a innym razem zda śpiewająco, przez co z radości go obleje. Oceniani jesteśmy za styl, za zaangażowanie, ale najczęściej jesteśmy oceniani za wyniki. Trener reprezentacji wyleci jak wyniki są złe, choć piłkarze, mimo że grali w kiepskim stylu raczej zostaną. Kult stawiania i realizacji celów dotyczy każdego, czasem nieważne w jak beznadziejnej sytuacji: dotyczy to marketingowców w ZUSie odpowiedzialnych za poprawienie wizerunku instytucji, czy też babci klozetowej dbającej o obroty poprzez zapewnienie odpowiedniego poziomu usług w miejskim szalecie. Gdy realizacja celów nie idzie po naszej myśli, przy chwili odpoczynku i w momencie złapania oddechu można zdecydować się na manewr grubej kreski. Jeśli robimy ją w Lidze Snookera tuż przed przerwą majową, nie będzie ona pewnie tak kontrowersyjna jak gruba kreska z ’89 roku Mazowieckiego odcinająca czasy komunistyczne. Tu dla odmiany te trzy kolejki Ligi Snookera warto by jednak rozliczyć.