Rozgrywki

GRUPY
DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA

 

GRUPY
DRABINKA

LISTA BREJKÓW

 

W dzisiejszych czasach obligacje Skarbu Państwa wydają się być papierem wartościowym wyższego ryzyka, niż zakład bukmacherski na zwycięstwo Tytusa Pawlaka w Lidze Pool Bilarda 12ft. Tytus wygrywa Ligę po raz trzeci na przestrzeni czterech ostatnich edycji  i w klasyfikacji wszech czasów wyprzedza w ilości tytułów Mistrza Ligi o dwie długości pozostałych rywali. Nie da się stracić pieniędzy, stawiając na Pawlaka. Jednak jego powtarzalność w zdobywaniu tytułów mistrzowskich powoduje, że kursy na jego zwycięstwo są tak oczywiste, że zarobimy jedynie na przysłowiowe waciki.  Ponadto w tej edycji mieliśmy po raz kolejny rzadką szansę, jaka tym razem zarysowała się przed Wiktorem Doberschuetzem. Mógł on dokonać sztuki, która nie udała się nikomu - wygrać w tej samej edycji zarówno Ligę Snookera jak i Ligę Pool Bilarda i ustrzelić przysłowiowy dublet. Szczyt ten jest jednak nadal niezdobyty.

Święta tuż tuż. Klub 12ft rozdaje prezenty - ci, którzy byli grzeczni przez całą edycję ligi snookera, otrzymują puchary, laury i promocje. Zawodnicy z drobnymi występkami na koncie dostaną w przedświąteczny weekend ostatnią szansę na udowodnienie Świętemu Mikołajowi, że zasłużyli na awans. A co z rozrabiakami i leniuszkami? Będą karani przez całą zimę!

Proza ligowa pełną gębą. Są to newralgiczne czasy dla osób, które dobrze wystartowały w edycji i uśpione początkowymi sukcesami, popełniają coraz większe błędy. To również czasy łamania charakterów, woli walki i odebranej nadziei. Dzieje się to u tych, którzy zaczęli od porażek i na przestrzeni ostatnich siedmiu kolejek nie umieli odwrócić swoich losów. Na drodze do celu pozostają zawodnicy z najsilniejszym charakterem, lub z największym wachlarzem umiejętności bilardowych.

 

Jesienna edycja Ligi Snookera zaczyna wchodzić w decydującą fazę. Do końca zmagań zostały już tylko trzy kolejki. Pomimo tego, że paru spóźnialskich wciąż zalega z rozegraniem swoich meczów, można śmiało obstawiać, jacy zawodnicy wezmą udział w przetasowaniach na początku zimy.

Machineria ligowa ruszyła pełną parą. Ilość spotkań przekładanych, ilość przekleństw rzucanych pod nosem przy stole, ilość rozczarowań wśród zawodników swoimi wynikami osiągnęła już poziomy spodziewane i normalne. Mimo wszystko jest to jednak wczesny etap rozgrywek, gdyż mijamy dopiero kamień milowy ustawiony na wysokości 1/3 edycji. Cokolwiek by nie powiedzieć o obecnej sytuacji każdego zawodnika – jest jeszcze czas i miejsce by się to wszystko zmieniło. Jednak spróbujmy:

Nie był to udany weekend dla Pana Pawła Deckerta. Zdecydowany opór postawił mu klan Jachimowskich, przeciwko którym zdołał ugrać jedynie jedną partię i o dziwo była to partia wydarta Robertowi. Jego syn, Dawid, rozprawił się bowiem najstarszym drugoligowcem w dwóch frejmach. Jeśli gdzieś szukać niespodzianki w minionej kolejce, to właśnie w słabej postawie Pana Pawła, który przyzwyczaił nas do solidnej.

Nowe rozdanie. Nowe szanse. Jak przed pierwszym ruchem pionka na szachownicy - w teorii wszystko jest jeszcze możliwe. Utarte schematy, podział sił, klasa i umiejętności zawodników - wszystko to, co każdą edycję jest atakowane. By to nagiąć, by z tego uszczknąć dla siebie więcej. By na końcu być wyżej. Na pierwszy rzut oka nic się nie zmienia, ale w dłuższym okresie Liga jest dynamiczna. Należy tylko zauważać przełomowe momenty i wiedzieć kiedy otwiera się szansa, furtka, okienko, w którym należy przyłożyć się i osiągnąć coś więcej. Poziom nie stoi wiecznie w miejscu. Jedni są coraz lepsi, inni się cofają, bo się nie rozwijają. Co przyniesie edycja jesienna Ligi Pool Bilarda 12ft? Pierwsze mecze pokazały, że kapitał jest. Że ludzie grają co innego niż jesienią. Czy przełoży się to na wyniki? Niespodzianek póki co nie było...

Narkotyki to poważna sprawa. Niekiedy rujnują życie, a w lżejszych wypadkach zmuszają nas do robienia rzeczy, na które nie mamy ochoty. Czasem walczymy, ale ostatecznie to one wygrywają. Światowa Federacja Zdrowia, która zazwyczaj jako pierwsza rozpoznaje nowe choroby cywilizacyjne, powinna dokładniej się przyjrzeć poznańskim wydarzeniom a w szczególności tutejszym snookerzystom. Przejawiają oni przewlekłe symptomy uzależnienia od Ligi, podlane dodatkowo skłonnościami hazadrowymi. Próbują oni odstawić ten narkotyk, ale jedyne co mogą, to przesunąć zażycie go dalej w czasie. Tylko tak można wytłumaczyć fakt, że pierwsza kolejka spotkań została w zdecydowanej większości przełożona na weekendy późniejsze.  Ludzie biorą (udział w kolejnej edycji) i od razu odstawiają (mecze na późniejsze terminy).

Tego lata nie miał sobie równych. Zdarzały mu się pojedyncze potknięcia. W ciągu trzech miesięcy wygrał 20 meczów ponosząc po drodze tylko 2 porażki. Od początku do końca lider bilardowego rankingu Cyklu SummerTime. Turniej finałowy rozgrywek letnich dowiódł, że to Waldemar Dębski bez dwóch zdań jest najlepszym zawodnikiem bilardowym mijającego lata w 12ft. Z czterech zawodów Cyklu wygrał trzykrotnie przy okazji wbijając najwięcej partii z kija wśród wszystkich startujących.

Od 2010 roku czas letni wypełniamy szeregiem turniejów przypominając zarówno o historycznych już jak i nowatorskich odmianach snookera, które powstały niejako w poszukiwaniu świeżych form rozgrywki. I tak od szlachetnych wersji SnookerPlus czy sinuca brasileira , przez dynamiczny Shootout czy nieobecny w tym roku 6RED, aż po odmiany drużynowe i pierwszy w Poznaniu handicapowy turniej równych szans. Co roku zgodnie z Waszymi oczekiwaniami wprowadzamy coś nowego, co pomaga nam utrzymywać atrakcyjność letniego cyklu, a zarazem próbujemy zarazić Was własną ciekawością i pasją. Niemniej, jak zwykle, zabawa zabawą a zwycięzca Summer Time może być tylko jeden i w tym roku został nim kolejny raz zawodnik nietuzinkowy, którego ze sporą dozą sympatii i satysfakcji, będziemy wymieniać jako jednego z wielkich zwycięzców OMW oraz turnieju finałowego.

DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA

Wydarzenia sportowe dzielą się na te, które przemijają bez echa jak i na te, które długo tkwią w zbiorowej pamięci. Pierwszy rodzaj to nudne mecze, bez fajerwerków, z emocjami na poziomie czynności wypełniania PITa. O drugich można pamiętać długo z wielu motywów. Mogą to być druzgoczące porażki, np. 0:6 u siebie, lub też zacięte pojedynki do ostatniego zagrania. Ostatni turniej bilardowy będziemy pamiętać z tego ostatniego powodu. Ale nie tylko z niego. Gdy dorzucimy do tego grono zawodników, które w zmaganiach bilardowych u nas nigdy nie brało udziału, gdy dodamy szereg niespodzianek przy rozstrzygnięciach w fazie pucharowej - trzeba dojść do jedynej możliwej konkluzji: niedzielny turniej w odmianę 8 bil, był arcyciekawy.

DRABINKA

LISTA BREJKÓW

 

GRUPY
DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA