Rozgrywki

Jeśli wliczyć mecz z wtorku, pomiędzy Maciejem Szulczewskim a Marcinem Jamroziakiem, to w ciągu ostatniej kolejki rozegranych zostało 10 spotkań ligowych. Wspomniane, było zdecydowanie najbardziej zaciętym i jedynym zakończonym w decydującej partii. Górą był Jamroziak, który po początkowej, niespodziewanie wysokiej przegranej z Krzysztofem Borowczykiem zanotował pierwsze zwycięstwo.

Zaledwie trzy razy na przestrzeni sześcioletniej histori Ligi Pool Bilarda 12ft mieliśmy taką sytuację. Marek Żuchowski, Wiktor Doberschuetz i teraz Nikodem Jankowiak. Zawodnicy, którzy po zdobyciu tytułu Mistrza Ligi, nie podjęli się karkołomnej misji jego obrony. Edycja zimowa zatem na pewno przyniesie przejście tytułu w nowe ręce a po pierwszej kolejce widać już pretendenta, który od początku wziął się ostro do roboty. Panie, panowie – Liga Pool Bilarda 12ft edycja ZIMA 2018 właśnie wystartowała.

Żadna głowa nie jest już zaprzątnięta gonitwą bożonarodzeniową. Wszyscy zapomnieli też o fajerwerkach sylwestrowych. Co niektórych dotknął może jeszcze Blue Monday, ale zasadniczo środek stycznia to okres, kiedy wszystko wraca już do normy. W przypadku klubu 12ft normą są cotygodniowe potyczki w Lidze Snookera. Ta się właśnie zaczęła. Do edycji ZIMA 2018 zgłosiło akces 57. zawodniczek i zawodników.

Turnieje Noworoczne, oba, bo rozgrywamy zarówno w pool bilard jak i w snookera, są dla nas preludium przed zimowymi edycjami ligowymi. Korzystamy z przerwy świąteczno-noworocznej i w pierwszy weekend stycznia aplikujemy naszym stęsknionym klubowiczom możliwie największą dawkę emocji.

 

Turniej noworoczny - snooker

Drabinka
Turniej noworoczny - 9 bil

Drabinka
 
Grupy

LISTA BREJKÓW

PARTIE Z KIJA

 

Nudzi mnie Doberschuetz, ale cieszę się, że tym razem musiał walczyć do samego końca o czwarty z rzędu tytuł. Przejrzałem archiwa ligowe z kilku ostatnich lat i podobna sytuacja, kiedy to Mistrz miał na koncie aż trzy porażki, zdarzyła się dwukrotnie - Zimą 2015 Karol Szuba-Jabłoński zwyciężył z trzema porażkami i 19-toma punktami na koncie, oraz Wiosną 2016 Paweł Flantowicz wygrał z 18-toma oczkami i z czterema porażkami 1:2. Flantowicz skorzystał wtedy ze słabszej gry Wiktora. To jeden z tych finezyjnie pokręconych przypadków, kiedy zawodnik z dwiema porażkami jest sklasyfikowany niżej niż ten z czterema porażkami. Wszystko przez brak zwycięstw bez straty frejma lub porażki w dotkliwym stosunku 0:3...

Pracowali na to dwa miesiące. Rezultaty za ich pracę zbiegły się mikołajkami i zgodnie z ich duchem niektórzy zawodnicy Ligi Snookera 12ft dostali nagrodę, inni obeszli się smakiem a jeszcze inni  w ponieśli zasłużoną karę. W miniony weekend zakończyły się rozgrywki drugiej i trzeciej ligi, a czwarta liga zakończyła pierwszy, kluczowy etap rozgrywek. Z tego powodu, przed każdym spotkaniem tychże lig, celem przewidzenia wszystkich scenariuszy z cyklu „na którym miejscu wyjąduję” w klubie 12ft dokonywano tyle obliczeń, że w Europie wykonywano ich zapewnie więcej jedynie przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w szwajcarskim CERNie. Emocje kipiały oraz było słychać pracę trybików w głowach snookerzystów próbujących przewidzieć końcową kolejność w tabeli.

Od czasu szorowania dna drugoligowej tabeli do wspięcia się na najwyższe podium w Lidze minęły 4 lata. Historia ta powinna być inspiracją dla ludzi, którzy twierdzą, że odstają grą od reszty stawki. Praca i cierpliwość może nas teleportować z ostatnich lokat na czoło stawki. Jedno zwycięstwo na piętnaście rozegranych meczów. Tak wyglądał początek przygody świeżo koronowanego Mistrza z Ligą Pool Bilarda 12ft. Z kolei ostatnie piętnaście ligowych meczów to tylko dwie porażki… No właśnie. Obie z Tytusem Pawlakiem. Jest to niewątpliwie pięta achillesowa nowego Mistrza Ligi – Nikodema Jankowiaka.

To już teraz. Właśnie się dzieje. Nastąpił decydujący czas. Czas oddzielenia chłopców od mężczyzn. Czas oddzielenia ziarna od plew. Czas prawdy. Liga wkroczyła w decydującą fazę a praktycznie na każdym poziomie gier mamy zażartą walkę i brak wyraźnych rozstrzygnięć. To ten etap rozgrywek, gdzie doświadczenie oraz umiejętność trzymania nerwów na wodzy zaczyna naprawdę mieć znaczenie. Co ciekawe, czas ten obnaża zawodników, którzy tym się nie cechują a tych mamy naprawdę wielu.

Nikodem Jankowiak, ciągle bez porażki i już aż z 6-cioma “laczkami” na koncie, przoduje w 1 Lidze Pool Bilardu. Jego atutami w końcówce rozgrywek są cenne triumfy nad Marcinem Jamroziakiem czy Piotrem Ptaszyńskim. Tydzień temu dołożył również, imponujących rozmiarów, zwycięstwo 7:1 nad Maciejem Górnym. Niezależnie od wyniku, w przedostatnim pojedynku, z Krzysztofem Borowczykiem, najprawdopodobniej najważniejszym meczem sezonu dla Nikodema będzie znów pojedynek z Tytusem Pawlakiem.

Kolejny weekend zmagań Ligi Snookera przyniósł kilka nowych wniosków. Po pierwsze zaczęło robić się zimno. Szarość jesiennych dni zalewa Poznań oraz miejsce kultu i użaleń nad kulkami. Po drugie -  ścięto drzewo na dawnym parkingu nieopodal snookerowni , dając pytania cóż nowego tam powstanie. Po trzecie – imprezy niesamowicie potrafią wpłynąć na dyspozycję dnia klubowicza.  Jak ? Każdy chyba tą sytuację przeżył, podchodząc do stołu z bólem głowy o poranku. Luz towarzyszy ruchom kończyn , spięcie głowie i pulsująca krew. Kilka meczy z tego weekendu potwierdziło oba aspekty. Więcej o nich!

Liga Snookera przekroczyła półmetek. Rozgrywki weekend po weekendzie idą w najlepsze, zwycięzcy nie biorą jeńców, ofiary liżą rany. W miniony weekend klub 12ft jednak znalazł się chyba w trójkącie bermudzkim, gdyż działy się w nim dziwne i niewytłumaczalne zmiany. Szok, niedowierzanie a czasem ogólne rozbawienie – to znaki rozpoznawcze 6 kolejki jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft.

Wiktor Doberschuetz z przewagą jednego rozegranego spotkania jest ciągle pierwszy, ale ma już dwie porażki na koncie. Niespodzianki edycji, obie, miały miejsce w sobotę 4-go listopada. Zapamiętajmy ten dzień, bo ostatni raz podobne zjawisko w obrębie jednej edycji mogliśmy obserwować wiosną 2016 roku. Od tamtej pory uległ tylko raz w ciągu kolejnych 34 spotkań.

Jest inaczej. Jest ciekawiej. Przyszłość jest trudniejsza do przewidzenia niż zwykle. Liga Pool Bilarda 12ft rozpędza się i to rozpędza się w niecodzienny sposób. Inne niż zwykle nazwiska na szczytach tabeli, trudno powiedzieć, które wyniki są niespodziankami, a które powinny być już traktowanej jako norma. Z tego powodu też trudno też ocenić, czy powinniśmy być zdziwieni przebiegiem obecnych rozgrywek, czy jednak do nich przywyknąć. Czas pokaże. Jedno jest pewne – może być ciekawie.

Na dobre rozpoczęliśmy już zmagania jesiennej edycji Ligi Snookera. Zawodnicy rozpędzili się już na dobre, mknąc po swoje punkty, jak gepardy goniące zwierzynę. Kilka niespodzianek po tej kolejce można już było zobaczyć. Kilka rozczarowań także niestety wpadło w oczy. Co tu dużo mówić - zaczęło się. Każdy daje z siebie wszystko każdy robi to, co najlepiej mu wychodzi: wbijanie, wywieranie presji na przeciwniku, odstawianie. Do świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze dużo czasu, tak więc wszystko może zmienić się na korzyść lub niekorzyść każdego ligowca.

Wszyscy rzucili się na stoły do snookera. Treningi za treningami, aż z kijów wióry lecą. Tymczasem Liga Snookera przeciwnie - jak zwykle zaczyna nieśmiało. Jakby zawodnicy nie mieli poczucia pewności w sobie. Jakby sądzili, że kolejny wolny tydzień, który sobie fundują, przeznaczając go na treningi, w jakiś znaczący sposób poprawi ich wyniki. Jakby to uspokajało ich sumienia, że lepiej przygotują się do rozgrywek ligowych. Tradycyjnie jesienna edycja Ligi Snookera rozpoczyna się na raty. W miniony weekend zmagania ruszyły już oficjalnie, jednak jak zwykle spore grono zawodników poprzekładało swoje spotkania na terminy późniejsze. Idę o zakład, że nic to nie zmieni i Ci co mieli przegrać i tak przegrają a ci co mieli wygrać, to im w sumie wszystko jedno kiedy grają. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale życia nie oszukasz.