Rozgrywki

Wszyscy rzucili się na stoły do snookera. Treningi za treningami, aż z kijów wióry lecą. Tymczasem Liga Snookera przeciwnie - jak zwykle zaczyna nieśmiało. Jakby zawodnicy nie mieli poczucia pewności w sobie. Jakby sądzili, że kolejny wolny tydzień, który sobie fundują, przeznaczając go na treningi, w jakiś znaczący sposób poprawi ich wyniki. Jakby to uspokajało ich sumienia, że lepiej przygotują się do rozgrywek ligowych. Tradycyjnie jesienna edycja Ligi Snookera rozpoczyna się na raty. W miniony weekend zmagania ruszyły już oficjalnie, jednak jak zwykle spore grono zawodników poprzekładało swoje spotkania na terminy późniejsze. Idę o zakład, że nic to nie zmieni i Ci co mieli przegrać i tak przegrają a ci co mieli wygrać, to im w sumie wszystko jedno kiedy grają. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale życia nie oszukasz.

W sobotnie południe Emil Mąrdy z Marcinem Jamroziakiem oficjalnie swoim meczem otworzyli jesienne rozgrywki Ligi Pool Bilarda 12ft. Miejmy nadzieje, że przebieg ich meczu zwiastuje przebieg całej edycji. Równy start, wielkie ucieczki, jakaś partia z kija, wielkie pogonie i zażarta wyrównana gra w końcówce. No oczywiście że mecz zakończył się wynikiem 7:6. I tego sobie wszyscy życzymy w tej edycji – emocji do samego końca.

Wakacyjne popierdółki przechodzą do lamusa. Zabawowe kulanie. Batalie z przymrużeniem oka. Tak czasami wyglądały „zmagania” podczas letnich rozgrywek. Era letniego, lekkiego grania się skończyła. Rozpoczęła się era jesiennego wyciskania potów, rywalizacji na krawędzi zdrowych zmysłów, grania pod wielką presją niczym przy rozbrajaniu bomby atomowej na 10 sekund przed detonacją. Zaczyna się. W weekend startują Liga Snookera 12ft i Liga Pool Bilarda 12ft. Będą iskry, łzy, krew, pot, zgrzytanie zębów, lament, środki uspokajające wydawane na receptę, czysta nienawiść w pierwotnej formie. Ahhhh…. ….aż się nie możemy doczekać.

Cykl SummerTime 2017 przeszedł do historii. Cykl, który cieszył się rekordową popularnością na przestrzeni siedmiu lat jego istnienia. W snookerowych zmaganiach wzięło udział w sumie aż 79 snookerzystów i snookerzystek. W miniony weekend rozegrano ostatni turniej letnich rozgrywek – snookerowy Finał SummerTime. Do gry w tych zawodach była uprawniona pierwsza szesnastka rankingu, ale w wyniku nieobecności niektórych zawodników, w Finale zagrał zawodnik z szóstego miejsca listy rezerwowej, czyli z 22. miejsca klasyfikacji SummerTime. Kilku zawodników nie mogło zagrać z powodu odbywających się w tym samym czasie zawodów snookerowych TOP16 czy kolejki ekstraklasy bilardowej.

DRABINKA

LISTA BREJKÓW

Życie w Poznaniu wraca do szarej rzeczywistości. Kończy się okres urlopowo-wakacyjny, studenty się zjeżdżają, na wieczorne piwo nad Wartą powoli się robi za zimno. W 12ft również dobijamy do finiszu letnich rozgrywek. Minionej niedzieli piękną klamrą spięliśmy poolbilardowe rozgrywki ostatnich trzech miesięcy – rozegraliśmy Finał SummerTime. Przewidziany był dla najlepszej szesnastki rankingu letniego. Życie jednak zweryfikowało plany organizatorów, gdyż odwagę na pokazanie swych umiejętności w tym elitarnym gronie znalazło tylko 13 zawodników. Reszta psychicznie nie udźwignęła presji związanej z koniecznością pojawienia się na zawodach.

DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA

Algorytm handicapowy, wymyślony przez Wampira (a informuję czyjego był autorstwa bynajmniej nie po to, aby było można mu podrzucić zawieszone na mnie psy), poszedł w ruch drugi raz w historii naszych turniejów letnich. W zeszłym roku turniej okazał się bardzo fajnym eventem, który wygenerował wiele, nadspodziewanie ciekawych, pojedynków. Nie inaczej było i tym razem. Liczba potyczek, kiedy to ktoś dzierżąc w dłoni mizerną procę mógł stanąć naprzeciw uzbrojonego w wyrzutnię rakiet klubowego bossa, mogła usatysfakcjonować najbardziej zagorzałych sadystów obserwujących z lubością powtarzające się spektakle o jednym tytule: “jak to się ten mocarz męczy”.

DRABINKA

Wczesnym rankiem, w niedzielę, wykonałem próby dźwiękowe na dwóch komputerach ustawionych przy stołach snookerowych. Z ulgą stwierdziłem, że oba brzmią dostatecznie głośno, aby nikt nie miał wątpliwości, że cenne 20 sekund przeznaczonych na strzał właśnie dobiega końca. Równo o 9:00 rozpoczęliśmy grać.
Osiem grup po trzech zawodników, 30-to minutowe mecze i walka o dwa miejsca premiowane awansem. Przez 13 godzin bez przerwy, nie wliczając skromnych, parominutowych pauz przeznaczonych na zmianę sędziego i rywalizujących par miało wystarczyć na wyłonienie zwycięzcy turnieju ShootOut. Siódmy raz z rzędu, nieprzerwanie od 2011 roku mamy okazję jako jedyni w Polsce wyłaniać snookerowego “demona prędkości”. Jak co roku jestem ciekaw, czy teza, iż ShootOut jest odmianą nie dla tych co szybko wbijają ale dla tych co szybko myślą, będzie miała przełożenie na poziom klubowy.

GRUPY
DRABINKA
LISTA BREJKÓW

 

GRUPY
DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA

 

GRUPY
DRABINKA

 

Niewtajemniczona osoba z zewnątrz, przy pierwszym zetknięciu się z nazwami drużyn, które startowały w miniony weekend w Team Grand Prix najprawdopodobniej pomyślałaby, że biorący w nim udział są pacjentami ośrodka dla umysłowo chorych, ze szczególnymi zaburzeniami osobowości. Sam byłem świadkiem, jak niczego nieświadomy gość naszego klubu głośno skomentował - „Nie szukaj drogi, znajdziesz ją w sercu? To pewnie jakiś ksiądz wymyślał.” I o ile nie ma żadnych zastrzeżeń co do tego, czy duchowny może grać w snooker, o tyle taka interpretacja tej nazwy daleka jest od prawdy. Może po przeczytaniu tego artykułu zrozumie, żeby nie oceniać książki po okładce?

GRUPY
DRABINKA

LISTA BREJKÓW

 

Terra Incognita. W niedzielę wkroczyliśmy na ląd nieznany. Teoria to jedno – ale zastosowanie jej w praktyce to drugie. Dopiero na żywo zaczęliśmy tworzyć zręby czegoś, co można nazwać taktyką. Dopiero przy stołach można było zweryfikować, czy nasze założenia dotyczące ryzyka, oceny sytuacji, czy umiejętność adaptacji do gry przeciwnika były prawidłowe i jakie dawały efekty. Bilardowi podróżnicy Cyklu SummerTime dotarli na jeden z ostatnich nieokrytych lądów na mapie bilardowych sportów – odmianę 14/1.