Rozgrywki

Pracowali na to dwa miesiące. Rezultaty za ich pracę zbiegły się mikołajkami i zgodnie z ich duchem niektórzy zawodnicy Ligi Snookera 12ft dostali nagrodę, inni obeszli się smakiem a jeszcze inni  w ponieśli zasłużoną karę. W miniony weekend zakończyły się rozgrywki drugiej i trzeciej ligi, a czwarta liga zakończyła pierwszy, kluczowy etap rozgrywek. Z tego powodu, przed każdym spotkaniem tychże lig, celem przewidzenia wszystkich scenariuszy z cyklu „na którym miejscu wyjąduję” w klubie 12ft dokonywano tyle obliczeń, że w Europie wykonywano ich zapewnie więcej jedynie przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w szwajcarskim CERNie. Emocje kipiały oraz było słychać pracę trybików w głowach snookerzystów próbujących przewidzieć końcową kolejność w tabeli.

Od czasu szorowania dna drugoligowej tabeli do wspięcia się na najwyższe podium w Lidze minęły 4 lata. Historia ta powinna być inspiracją dla ludzi, którzy twierdzą, że odstają grą od reszty stawki. Praca i cierpliwość może nas teleportować z ostatnich lokat na czoło stawki. Jedno zwycięstwo na piętnaście rozegranych meczów. Tak wyglądał początek przygody świeżo koronowanego Mistrza z Ligą Pool Bilarda 12ft. Z kolei ostatnie piętnaście ligowych meczów to tylko dwie porażki… No właśnie. Obie z Tytusem Pawlakiem. Jest to niewątpliwie pięta achillesowa nowego Mistrza Ligi – Nikodema Jankowiaka.

To już teraz. Właśnie się dzieje. Nastąpił decydujący czas. Czas oddzielenia chłopców od mężczyzn. Czas oddzielenia ziarna od plew. Czas prawdy. Liga wkroczyła w decydującą fazę a praktycznie na każdym poziomie gier mamy zażartą walkę i brak wyraźnych rozstrzygnięć. To ten etap rozgrywek, gdzie doświadczenie oraz umiejętność trzymania nerwów na wodzy zaczyna naprawdę mieć znaczenie. Co ciekawe, czas ten obnaża zawodników, którzy tym się nie cechują a tych mamy naprawdę wielu.

Nikodem Jankowiak, ciągle bez porażki i już aż z 6-cioma “laczkami” na koncie, przoduje w 1 Lidze Pool Bilardu. Jego atutami w końcówce rozgrywek są cenne triumfy nad Marcinem Jamroziakiem czy Piotrem Ptaszyńskim. Tydzień temu dołożył również, imponujących rozmiarów, zwycięstwo 7:1 nad Maciejem Górnym. Niezależnie od wyniku, w przedostatnim pojedynku, z Krzysztofem Borowczykiem, najprawdopodobniej najważniejszym meczem sezonu dla Nikodema będzie znów pojedynek z Tytusem Pawlakiem.

Kolejny weekend zmagań Ligi Snookera przyniósł kilka nowych wniosków. Po pierwsze zaczęło robić się zimno. Szarość jesiennych dni zalewa Poznań oraz miejsce kultu i użaleń nad kulkami. Po drugie -  ścięto drzewo na dawnym parkingu nieopodal snookerowni , dając pytania cóż nowego tam powstanie. Po trzecie – imprezy niesamowicie potrafią wpłynąć na dyspozycję dnia klubowicza.  Jak ? Każdy chyba tą sytuację przeżył, podchodząc do stołu z bólem głowy o poranku. Luz towarzyszy ruchom kończyn , spięcie głowie i pulsująca krew. Kilka meczy z tego weekendu potwierdziło oba aspekty. Więcej o nich!

Liga Snookera przekroczyła półmetek. Rozgrywki weekend po weekendzie idą w najlepsze, zwycięzcy nie biorą jeńców, ofiary liżą rany. W miniony weekend klub 12ft jednak znalazł się chyba w trójkącie bermudzkim, gdyż działy się w nim dziwne i niewytłumaczalne zmiany. Szok, niedowierzanie a czasem ogólne rozbawienie – to znaki rozpoznawcze 6 kolejki jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft.

Wiktor Doberschuetz z przewagą jednego rozegranego spotkania jest ciągle pierwszy, ale ma już dwie porażki na koncie. Niespodzianki edycji, obie, miały miejsce w sobotę 4-go listopada. Zapamiętajmy ten dzień, bo ostatni raz podobne zjawisko w obrębie jednej edycji mogliśmy obserwować wiosną 2016 roku. Od tamtej pory uległ tylko raz w ciągu kolejnych 34 spotkań.

Jest inaczej. Jest ciekawiej. Przyszłość jest trudniejsza do przewidzenia niż zwykle. Liga Pool Bilarda 12ft rozpędza się i to rozpędza się w niecodzienny sposób. Inne niż zwykle nazwiska na szczytach tabeli, trudno powiedzieć, które wyniki są niespodziankami, a które powinny być już traktowanej jako norma. Z tego powodu też trudno też ocenić, czy powinniśmy być zdziwieni przebiegiem obecnych rozgrywek, czy jednak do nich przywyknąć. Czas pokaże. Jedno jest pewne – może być ciekawie.

Na dobre rozpoczęliśmy już zmagania jesiennej edycji Ligi Snookera. Zawodnicy rozpędzili się już na dobre, mknąc po swoje punkty, jak gepardy goniące zwierzynę. Kilka niespodzianek po tej kolejce można już było zobaczyć. Kilka rozczarowań także niestety wpadło w oczy. Co tu dużo mówić - zaczęło się. Każdy daje z siebie wszystko każdy robi to, co najlepiej mu wychodzi: wbijanie, wywieranie presji na przeciwniku, odstawianie. Do świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze dużo czasu, tak więc wszystko może zmienić się na korzyść lub niekorzyść każdego ligowca.

Wszyscy rzucili się na stoły do snookera. Treningi za treningami, aż z kijów wióry lecą. Tymczasem Liga Snookera przeciwnie - jak zwykle zaczyna nieśmiało. Jakby zawodnicy nie mieli poczucia pewności w sobie. Jakby sądzili, że kolejny wolny tydzień, który sobie fundują, przeznaczając go na treningi, w jakiś znaczący sposób poprawi ich wyniki. Jakby to uspokajało ich sumienia, że lepiej przygotują się do rozgrywek ligowych. Tradycyjnie jesienna edycja Ligi Snookera rozpoczyna się na raty. W miniony weekend zmagania ruszyły już oficjalnie, jednak jak zwykle spore grono zawodników poprzekładało swoje spotkania na terminy późniejsze. Idę o zakład, że nic to nie zmieni i Ci co mieli przegrać i tak przegrają a ci co mieli wygrać, to im w sumie wszystko jedno kiedy grają. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale życia nie oszukasz.

W sobotnie południe Emil Mąrdy z Marcinem Jamroziakiem oficjalnie swoim meczem otworzyli jesienne rozgrywki Ligi Pool Bilarda 12ft. Miejmy nadzieje, że przebieg ich meczu zwiastuje przebieg całej edycji. Równy start, wielkie ucieczki, jakaś partia z kija, wielkie pogonie i zażarta wyrównana gra w końcówce. No oczywiście że mecz zakończył się wynikiem 7:6. I tego sobie wszyscy życzymy w tej edycji – emocji do samego końca.

Wakacyjne popierdółki przechodzą do lamusa. Zabawowe kulanie. Batalie z przymrużeniem oka. Tak czasami wyglądały „zmagania” podczas letnich rozgrywek. Era letniego, lekkiego grania się skończyła. Rozpoczęła się era jesiennego wyciskania potów, rywalizacji na krawędzi zdrowych zmysłów, grania pod wielką presją niczym przy rozbrajaniu bomby atomowej na 10 sekund przed detonacją. Zaczyna się. W weekend startują Liga Snookera 12ft i Liga Pool Bilarda 12ft. Będą iskry, łzy, krew, pot, zgrzytanie zębów, lament, środki uspokajające wydawane na receptę, czysta nienawiść w pierwotnej formie. Ahhhh…. ….aż się nie możemy doczekać.

Cykl SummerTime 2017 przeszedł do historii. Cykl, który cieszył się rekordową popularnością na przestrzeni siedmiu lat jego istnienia. W snookerowych zmaganiach wzięło udział w sumie aż 79 snookerzystów i snookerzystek. W miniony weekend rozegrano ostatni turniej letnich rozgrywek – snookerowy Finał SummerTime. Do gry w tych zawodach była uprawniona pierwsza szesnastka rankingu, ale w wyniku nieobecności niektórych zawodników, w Finale zagrał zawodnik z szóstego miejsca listy rezerwowej, czyli z 22. miejsca klasyfikacji SummerTime. Kilku zawodników nie mogło zagrać z powodu odbywających się w tym samym czasie zawodów snookerowych TOP16 czy kolejki ekstraklasy bilardowej.

DRABINKA

LISTA BREJKÓW

Życie w Poznaniu wraca do szarej rzeczywistości. Kończy się okres urlopowo-wakacyjny, studenty się zjeżdżają, na wieczorne piwo nad Wartą powoli się robi za zimno. W 12ft również dobijamy do finiszu letnich rozgrywek. Minionej niedzieli piękną klamrą spięliśmy poolbilardowe rozgrywki ostatnich trzech miesięcy – rozegraliśmy Finał SummerTime. Przewidziany był dla najlepszej szesnastki rankingu letniego. Życie jednak zweryfikowało plany organizatorów, gdyż odwagę na pokazanie swych umiejętności w tym elitarnym gronie znalazło tylko 13 zawodników. Reszta psychicznie nie udźwignęła presji związanej z koniecznością pojawienia się na zawodach.

DRABINKA

LISTA PARTII Z KIJA