„Bądź jak kamień, stój wytrzymaj" przed laty śpiewała Krystyna Prońko w jej kolejkowym psalmie z musicalu „Kolęda nocka". To była piosenka z czasów, gdy cała Polska stała w kolejkach. Utwór, który pasuje do wielu sytuacji niezależnie od epoki. W ostatni weekend niewzruszony najdłużej wytrzymał Adam Stefanów. Uśmiech zagościł na jego twarzy po ostatnim frejmie zawodów, po którym wiadomo było, że został Mistrzem Polski w najmłodszej kategorii wiekowej.

bsk
od lewej: Mateusz Baranowski, Adam Stefanów, Kacper Filipiak
Spośród dwunastoosobowej grupy snookerzystów ośmiu z nich już gościliśmy tego lata na pojedynczych zawodach cyklu SummerTime. Na  ile pomogło im wcześniejsze zapoznanie się z warunkami na stołach bilardowych? Cóż – skutki były różne. Skromna liczba zawodników może na pierwszy rzut oka sugerować przeciętny poziom poznańskich zawodów. Nic bardziej mylnego – w Mistrzostwach Polski U16 wzięło udział aż pięciu zawodników z pierwszej dwunastki otwartego Polskiego Rankingu Snookera.
Po sobotniej przedmeczowej odprawie i dokonaniu losowania przystąpiono do pierwszego etapu gier – fazy grupowej. Mecze na tym odcinku zawodów w większości przynosiły jednoznaczne rozstrzygnięcia. Tylko dwa  mecze spośród dwunastu zakończyły się różnicą inną niż 2:0. Tradycyjnie już widowisko pełne napięcia zgotowali nam Mateusz Baranowski z Karolem Szuba-Jabłońskim. Historia spotkań tych zawodników gwarantuje emocje do końca – spośród wszystkich ich spotkań, tylko pierwsze z nich nie  zakończyło się różnicą jednej partii. We  wszystkich pozostałych rozgrywają  maksymalną ilość frejmów, niezależnie od tego w jakim modusie jest rozgrywany pojedynek. Tym razem nie było inaczej – mecz  zakończył się wynikiem 2:1. Nie dość, że przyniósł on sporo ekscytacji to zakończył się w kuriozalnych warunkach - na ostatniej bili, przy wbijaniu której faul popełnił Karol.
Innym  pojedynkiem również bardzo przyjemnym dla oka widza było starcie ogranego w klubie 12ft Krzysztofa Górniaka, z debiutującym w Poznaniu Kacprem Filipiakiem. Determinacja Krzysztofa plus jego ogranie na poznańskich stołach szybko przynosiła efekty. Mający problemy z adaptacją Kacper, odzyskał względną pewność przy stole dopiero w drugim frejmie, po którym doprowadził do remisu. Trzeci frejm to kontynuacja dobrej gry Filipiaka – ta partia kończy się zdecydowanym zwycięstwem warszawiaka.
jung
Jakub Jung
Etapu grupowego nie przebrnęło czterech zawodników: Jakub Jung z Lublina – najmłodszy, bo ośmioletni uczestnik Mistrzostw, Sidor Cyrus – poznaniak ze sporym doświadczeniem w Lidze Snookera 12ft, lecz niestety z nikłym stażem w zawodach PORS. Z turniejem pożegnali się również ostatnio często goszczący w Poznaniu szczecinianin Paweł Rogoza oraz zwycięzca sierpniowego Pot Black – Patryk Masłowski z Torunia.
Pierwsze ćwierćfinały rozegrano jeszcze tego samego dnia. Na tym etapie gier nie ma mowy o (pomyłkach) klopsach tak ewidentnych, że bardziej ewidentnych nie widziałby w swoim życiu nawet Robert Makłowicz. Ich popełnianie było równoznaczne z eliminacją z turnieju. Po starciu Mateusza Baranowskiego z Krzysztofem Górniakiem do domu pakować się mógł ten drugi. Po raz kolejny jeden wygrany frejm Krzysztofa z wyżej notowanym przeciwnikiem dobrze rokuje na przyszłość, jednak na równorzędną walkę z nimi musimy nadal poczekać.
Szlagierowo zapowiadający się mecz Adama Stefanowa z Maćkiem Relichem nieco zawiódł. Relich, który zwykł  docierać do rund o wiele dalszych tym razem zawiódł. Ci, którzy mieli nadzieje na powtórkę zeszłorocznego wyrównanego finału z MP U19, rozgrywanego właśnie pomiędzy tymi zawodnikami, byli niepocieszeni. Skończyło się na zdecydowanym zwycięstwie popularnego „Stefana: 3:0.
Niedzielne zmagania rozpoczęły kolejne dwa ćwierćfinały. Srogi rewanż za przegrany finał z Michałem Ebertem w Otwartych Mistrzostwach Wielkopolski postanowił wziąć Kamil Pilarski. To czego był bardzo blisko wtedy udało mu się osiągnąć dwa miesiące później. Kamil awansował do półfinału nie oddając ani jednego frejma.
Ostatni ćwierćfinał to potyczka ostatniego z poznaniaków Karola Szuba-Jabłońskiego z Kacprem Filipiakiem. Kacper w dwóch pierwszych frejmach, przy zdecydowanym prowadzeniu Karola za każdym razem w ostatniej chwili wyrywa partię przeciwnikowi. Po takich scenariuszach w kolejnym frejmie z Karola „uchodzi powietrze”. Mimo że oglądaliśmy wyrównaną walkę, zdecydowanie inną niż poprzednie spotkanie tych zawodników, mecz kończy się tak samo – zdecydowaną wygraną Kacpra.
Półfinały przyniosły nam najbardziej zacięte mecze  zawodów. W obu przypadkach rozegrano maksymalną ilość frejmów. W jednym z  nich los splótł losy dwóch zielonogórzaninów –Baranowskiego i Stefanowa. Każdy z nich miał moment w którym aktualna ilość wygranych frejmów przemawiała na jego korzyść. W decydującej partii to jednak Stefanów zdołał spiąć się i bezdyskusyjnie wygrał tą część gry.
W wolniejszym tempie toczył się drugi półfinał. Kamil Pilarski, dotychczas rewelacyjnie prezentujący się w turnieju (do tego momentu nie przegrał ani jednego frejma w turnieju) swoją grą z naciskiem na taktykę nie zdołał powstrzymać Kacpra Filipiaka. W ostatnim frejmie to właśnie warszawiak zagrał skuteczniej, przez co awansował to swojego pierwszego finału w turnieju Mistrzostw Polski.
Finał zgromadził gromadkę widzów, która na pewno nie była zawiedziona poziomem pojedynku. Pierwszy wygrany frejm przez Kacpra wyraźnie zmotywował Adama. Kolejne frejmu padały jego łupem, a Kacper uporczywie poszukiwał utraconej koncentracji. Czwarty frejm okazał się być ostatnim całego pojedynku. Adam Stefanów wygrywa finał 3:1, przy okazji w ostatniej partii wbijając największego brejka zawodów.
Chwilę później na piersiach zawodników zawisły medale i w ten sposób pierwsze Mistrzostwa Polski rozgrywane w Poznaniu przeszły do historii.