snupluNie byłem i nie widziałem, wiem ze słyszenia i wnioskując z drabinki. Wygrał Jamroziak, a po drodze ograł Doberschetza i Poźniaka, czyli dwa uznane nazwiska w naszym klubie.

Szczególnie na uwagę zasługuje pogoń i wygrana we frejmie, w którym przegrywał 74:19 z młodszym ze wspomnianych. I taka fajna to odmiana snookera, ten plus, że z jedną czerwoną na stole udało się wykulać partię, bo 35 a 56 punktów dzięki pomarańczowej i filetowej robi różnicę. Druga partia jednak pokazała, że w pierwszej udało się szczęśliwie – tym razem Wampir przerżnął z kretesem 2:90. Trzeba się jednak umieć podnieść, narzucić swój styl i jak to powiedział sam zainteresowany „wygnieść” partię i mecz wbijając decydującą kulę fuksem.
Zresztą w finale z Przemkiem Poźniakiem podobnie ułożyła się ostatnia partia – także bila „robiąca” mecz wpadła po ścieżce nieprzewidywalnej. Tutaj pojedynek układał się jednak wyraźnie pod Marcina, który miał zapewne mocne parcie na puchar, bo już dawno żadnego, jak to się zwykło ostatnio mówić, nie przytulił.
A poza tym? Iskrzyło w meczu Deckert – Tomaszewski. Głównie za sprawą skutecznych snookerów ustawianych ponoć ze szczyptą przypadkowości przez Deckerta. Ale… któż to wie?
Próbuję dostrzec sensację jakąkolwiek i naginając prawa sportowe dopatrzę się jej w porażce 4-go w klasyfikacji SummerTime Rafała Zimniaka z Jakubem Czernickim. Zwycięzca pojedynku następnie przegrał z Bartkiem Kuśnierzem a to poniekąd rewanż za pewien finał
W klasyfikacji generalnej letniego cyklu rewolucji nie stwierdzono. Zacierają się ślady po OMW i rozpoczyna walka o dobrą pozycję przed finałem we wrześniu. Dynamicznie podskoczył Michał Kozicki (+8) ale ciągle ma 18 punktów straty do miejsca dającego udział w turnieju finałowym SummerTime.