W  miniony weekend snookerowe stoły w poznańskim 12ft służyły jako arena zmagań w turnieju kobiecym Ladies #2. Do stolicy Wielkopolski zgłosiło się sześć zawodniczek. Co ciekawe - pięć z nich nie grało w poprzednim Ladies #1. Turniej ten był wyjątkowy z wielu względów - choćby patrząc  na listę startową, trudno było jednoznacznie wskazać faworytki.

marta&gosia
 Marta Marciniak i Małgorzata Kanieska
Ciekawostką również jest to, że 2/3 zawodniczek należy do grona sędziowskiego. Fakt ten mógł sugerować, że turniej odbędzie się w sposób zorganizowany do granic możliwości i uporządkowany niczym numery kont w banku szwajcarskim. Nic bardziej mylnego. Skrajnie zimowa aura i wynikające z niej problemy transportowe wymusiły drobną reorganizację terminarza spotkań. Po zamknięciu listy startowej snookerzystki rozlosowano między dwie grupy. W sobotę odbyła się pierwsza część spotkań grupowych, spośród których najbardziej zwraca uwagę zwycięstwo Marty Marciniak nad Weroniką Nowicką, postrzeganą jako jedną z kandydatek do zwycięstwa w turnieju. Tego dnia również rozegrała swoje dwa mecze Agnieszka Sakwińska-Mondry z Babigoszcza, jednocześnie debiutując w rozgrywkach organizowanych pod egidą PZSiBA. Debiutując o tyle udanie, gdyż w drugim spotkaniu wygrywa z Marzeną Łagowską, co wystarczyło na  wyjście z  grupy i zajęcie miejsca w skromnej drabince pucharowej.
weronika
 Weronika Nowicka
Niedzielne zmagania grupowe przyniosły odpowiedź, która z warszawianek jest lepsza. Skutkiem tego do dalszego etapu gry awansowała Małgorzata Kanieska. Ciekawe spotkanie odbyło się pomiędzy Anną Gruszkiewicz i Weroniką Nowicką. W dramatycznych okolicznościach i po dogrywce w trzecim decydującym frejmie spotkanie wygrała Weronika. Niestety – w kontekście wygranej Gruszkiewicz z Marciniak, nie wystarczyło to, aby wyjść z grupy.
Półfinały to dwie różne historie. Marta Marciniak dość sprawnie zakończyła przygodę Agnieszki Sakwińskiej-Mondry w turnieju. Wygrywa bez utraty frejma. W drugim półfinale ponownie zacięte spotkanie rozegrała Ania Gruszkiewicz. Po trzech frejmach było wiadomo, że Ani znów zabrakło szczęścia i to Gosia Kanieska z lepiej opanowanymi nerwami awansuje do finału.
Finał turnieju to pojedynek, który na pewno pozostawia niedosyt. Z różnych przyczyn nie mógł być rozegrany modusem wyższym niż obowiązujący w całym turnieju, ani nawet takim samym. Spotkanie za zgodą zainteresowanych zawodniczek ograniczono do formy typowej dla turniejów typu „pot black”. W jedynym finałowym frejmie Marta Marciniak wygrywa z Małgorzatą Kanieską i triumfuje w turnieju Ladies #2.
Poznański turniej, mimo że w skromnym gronie, sądząc po opiniach uczestniczek - można zaliczyć do udanych. Termin niestety pokrywał się z sesją egzaminacyjną na wielu uczelniach, stąd zapewne nieco obniżona frekwencja. Jest to jednak dobry prognostyk przez zbliżającymi się Mistrzostwami Polski Kobiet w kontekście ilości zawodniczek zainteresowanych w nich udziałem.