logoteamgpDwudziestu czterech zawodników i trzy zawodniczki w dziewięciu drużynach, podzielonych początkowo na dwie grupy, w dwa dni ostatniego weekendu, rozegrało dziewiętnaście meczów, wbijając w sumie cztery tysiące dwieście osiemdziesiąt pięć punktów, przy okazji jedenastokrotnie wpisując się na listę brejków. Zdanie to doskonale oddaje naturę minionego Team Grand Prix, który okazał się być bardzo intensywnym i absorbującym turniejem.

Zawody zaczęły się w sobotni poranek, ostatecznie z frekwencją przewyższającą ostatnie Drużynowe Mistrzostwa Polski. Oprócz siedmiu lokalnych ekip, dwie drużyny złożone były z zawodników zamiejscowych. Geograficznie karkołomny twór stworzyli Paweł Rogoza z Krzysztofem Górniakiem i Bartłomiejem Zacniewskim. Czas później pokazał, że porozumienie na linii Szczecin-Licheń Stary-Szczecinek działało bez zarzutu, gdyż Forfiter zagrał w turnieju wyśmienicie. Drugą drużyną przyjezdną z (wg nomenklatury PiS) „zakamuflowanej opcji niemieckiej” była Europejska Stolica Kultury, w której znaleźli się Przemek Pietrzykowski, Bartek Olchówka i Piotr Olejnik. Na papierze te drużyny wyglądały na najsilniejsze, uśredniony ranking PORS również to potwierdzał, więc od tych dwóch drużyn rozpoczęło się kompletowanie grup.

Zmagania rozpoczęły się od niespodzianek. Grający na ostatniej zmianie, rzadko widziany ostatnimi czasy przy stole bilardowym, Filip Siudziński  nie potrafił zapewnić zwycięstwa swojej drużynie. Tercet Bukowski/Leichert/Wójcik umiejętnie to wykorzystał i ich drużyna Kill Bil zgarnęła pierwsze zwycięstwo z teoretycznie lepszym przeciwnikiem. Sytuacja powtórzyła się w następnym meczu tejże grupy. Siudziński rozpoczął spotkanie z Forfiterem na tyle mocnym akcentem, że nie pozwolił na ucieczkę punktową świeżo upieczonemu Mistrzowi Wielkopolski, czyli Bartkowi Zacniewskiemu. Zmiennicy „Zacka” zagrali poniżej oczekiwań, natomiast dublerzy Siudzińskiego stanęli na wysokości zadania. Ponownie drużyna wyżej rozstawiona przegrywa – tym razem Odbezpieczony Granat górą.

W grupie B najbardziej sfeminizowana drużyna, czyli Olaboga! była o krok od sprawienia jeszcze większej niespodzianki. Przy każdej zmianie zawodników prowadziła czterdziestoma punktami, jednak doświadczenie wrocławskich zawodników sprawiło, że to jednak Europejska Stolica Kultury przewagą zaledwie 10 punktów zwyciężyła w tym zaciętym spotkaniu.

Jednym z najciekawszych spotkań turnieju było starcie Tercetu Piwnego z Końcem Świata. Układ gier spowodował, że cała szóstka zawodników wiedziała, iż zwycięzca tego meczu będzie miał praktycznie zagwarantowane wyjście z grupy przynajmniej z miejsca drugiego. Mecz był bardzo zacięty – ale tylko do połowy. Przy stanie punktowym bliskim remisu, w momencie rozpoczęcia się trzecich zmian w obu drużynach szala zwycięstwa zamiast przechylić się, praktycznie przewróciła się w stronę Tercetu Piwnego.

W sobotni wieczór padł również najwyższy brejk turnieju. W starciu Kill Bila z Forfiterem, zawodnik drugiej z drużyn w bardzo wyluzowanym już stanie wbił brejka, który w miarę ustawił dalsze losy meczu. Podejściem czterdziestojednopunktowym Bartłomiej Zacniewski w kolejnych zawodach w Poznaniu wylądował na czele klasyfikacji brejków. Ponadto na końcu tego dnia już było wiadomo, że w grupie A każda drużyna zanotowała przynajmniej jedno zwycięstwo i jedną porażkę.

W niedziele rozegrano ostatnie mecze grupowe, które praktycznie już nic nie zmieniły – wszyscy czekali na fazę pucharową najlepszej czwórki zawodów. Półfinałowe pojedynki rozegrano jednocześnie a ich przebieg i wynik końcowy w obu przypadkach można podsumować podobnie. Zarówno Forfiter oraz Europejska Stolica Kultury nie pozostawili wątpliwości, że są zdecydowanie lepsze od obu poznańskich ekip – w tyle zostawili odpowiednio Tercet Piwny oraz Odbezpieczony Granat.

W finale Team GP zawodnicy Forfitera udowodnili, że porażka w grupie była jedynie wypadkiem przy pracy. Trio Rogoza/Zacniewski/Górniak pozwolili jedynie na trzy zmiany we wrocławskiej drużynie – do czwartej brakowało sporo punktów, kiedy Forfiter już „przybijał piony” w geście triumfu.

forfiter
Forfiter - od lewej: Bartłomiej Zacniewski,
Krzysztof Górniak i Paweł Rogoza

Dzięki wygranej w turnieju drużynowym, trójka zwycięzców została wywindowana póki co na czoło klasyfikacji SummerTime. Dla wszystkich, którzy ich zaciekle gonią – najbliższa okazja podreperowania dorobku punktowego nadarzy się w najbliższą niedzielę. Rozegramy wówczas turniej Pot Black, do którego zapisy przyjmowane są do piątku do godziny 21:00