Obserwatorzy cyklu PORS-K nie są zaskoczeni wynikami poznańskiego turnieju żeńskiego, który odbył się w miniony weekend. Mogą być lekko zdziwieni frekwencją, bo przecież zeszłoroczne zawody w stolicy Wielkopolski ściągnęły aż 13 zawodniczek – w tym roku skromna publiczność w 12ft Club musiała zadowolić się widokiem 6-ciu elegancko prezentujących się pań.

Na jakość jednak nie można było narzekać, bo przyjechały bodaj najlepsze dwie aktualne grające snookerzystki, jakie polska ziemia zrodziła, czyli Hanna Mergies i Ewa Pawińska. To one, co podkreślano głosem gremialnym, miały podzielić między siebie dwa pierwsze miejsca a oponentkom pozostawić najniższy stopień podium.

Tak też się stało – Hanna Mergies jak przystało na Mistrzynię Polski kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa i nawet przez chwilę nie poczuła się zagrożona. Brakowało jedynie brejków, ale doświadczenie i taktyka wrocławska czyniły widoczną różnicę na tablicach wyników. Ewa Pawińska za to wbijała bile seriami biorąc sobie do serca ostatnie porady treningowe Grzesia Biernackiego i uraczyła nas solidnym podejściem zdobywając 36 punktów w brejku. Ostateczne rozwiązanie zagadki - kto wyjedzie z Poznania z 30-ma punktami rankingowymi - miało przyjść w ostatnim niedzielnym spotkaniu.

Pozostałe zawodniczki choć próbowały stawić opór Ewie i Hani skupiały się przede wszystkim na pojedynkach między sobą. Remisy Weroniki Nowickiej i Joanny Krawczyk z Pauliną Grzybowską z pewnością uatrakcyjniły obserwację walki o trzecie miejsce. Niestety poznanianka Natalia Lewandowska zmuszona była oddać parę spotkań walkowerem, bo jej urocza miesięczna córeczka Melania domagała się bardziej obecności mamy niż się tego spodziewaliśmy. W bezpośredniej rywalizacji w dolnej części tabeli najlepiej zaprezentowała się Weronika Nowicka i to właśnie ona stanęła na najniższym stopniu podium.

W niedzielę z niecierpliwością zacieraliśmy ręce przed pojedynkiem Mergies-Pawińska. Dla przypomnienia aktualna Mistrzyni Polski nie przegrała w rozgrywkach krajowych z inną kobietą od co najmniej 2004 roku (tak datowane są najstarsze statystyki dostępne na stronie PZSiBA), a jedyną zawodniczką regularnie urywającą frejmy była właśnie Ewa Pawińska. W Poznaniu, w dobrej sytuacji znalazła się właśnie ta druga, bowiem jej brejk 36 utrzymywał się cały czas na pierwszym miejscu listy, więc przy remisie w kluczowym pojedynku promował właśnie V-ce Mistrzynię kraju.Pierwsza partia przyniosła już rozstrzygnięcie. Bila niebieska zadecydowała o zwycięstwie Ewy, z której wyraźnie zeszła w tym momencie presja wyniku. Przerwała oto passą zwycięstw Hanny Mergies uzyskując, jak się niebawem okazało, zwycięski remis.

Chciałoby się powiedzieć, szczególnie patrząc na ostatnie dokonania polskich snookerzystów na arenie międzynarodowej, że brejki nie wygrywają spotkań, lecz wydaje się, że solidniej pod tym względem przygotowana do turnieju Pawińska swój triumf zapewnia właśnie lepszym wbiciom. Wygrała nieznacznie, o włos, ale jednak umocniła się na prowadzeniu w rankingu PORS-K. Ja osobiście z przyjemnością i delikatnym strachem spojrzałem w oczy Hanny Mergies gratulując drugiego miejsca, bo zobaczyłem tam coś, co nazywamy zdrową, sportową złością. Mam nadzieję, że niebawem zobaczymy jej efekty, czego sobie i Państwu życzę w kontekście najbliższych Mistrzostw Europy.