pbadsdsDrugi turniej Cyklu SummerTime już za nami. Pot Black w przeciwieństwie do OMW wzbudził zainteresowanie stricte lokalnej społeczności snookerowej. Zainteresowanie umiarkowane – spowodowane zapewne niższą rangą zawodów, a co za tym idzie – mniejszymi zdobyczami punktowymi do klasyfikacji letnich rozgrywek. Maciej Śniegowski, zeszłoroczny zwycięzca, nie dał swoim przeciwnikom satysfakcji i nie podszedł do obrony tytułu.

W środę po wieczornym losowaniu drabinki zaczęto naprędce kreślić ewentualne scenariusze rozwoju wypadków. Pot Black po raz kolejny udowodnił, że jest turniejem wysoce nieprzewidywalnym i w niedzielę kipiał niespodziankami niczym ser camembert wsadzony do mikrofalówki. Dowodem na to niech będzie pierwsza runda, w której odpadło trzech zawodników i zawodniczek grających w pierwszej klasie rozgrywek Ligi Snookera 12ft.

wiktor
Wiktor Doberschuetz

Zawody wygrał Wiktor Doberschuetz. W finale dość pewnie pokonał Damiana Tomaszewskiego. Wiktor jednak miał spore problemy na wcześniejszym etapie. O włos [sic!] od zwycięstwa z nim był Przemysław Poźniak. Przemo nie trafił jednak w miarę prostej ostatniej czarnej bili. Dobry występ na Otwartych Mistrzostwach Wielkopolski, wygrana w Pot Black, silna drużyna zgłoszona do Team Grand Prix – trudno nie odnieść wrażenia, że Wiktor ma apetyt na powrót do pierwszej ligi.

Dotarcie do ostatniego meczu turnieju przez Damiana Tomaszewskiego należy uznać bezdyskusyjnie jako jego sukces i niespodziankę zawodów. Wszakże gdy Damian ostatnio grał w finale turnieju jakiejkolwiek dyscypliny biladrowej to  istniały jeszcze smoki i 18-letnie dziewice. Tomaszewski jest również autorem największej demolki na turnieju. W swoim pierwszym meczu wygrał z największą przewagą odnotowaną na niedzielnych zawodach – odprawił z kwitkiem Sebastiana Wawrzyniaka uzyskując 53 punkty więcej od niego.

Na podium niespodziewanie wdrapali się Tomasz Kasiński z Przemysławem Semikiem. Pierwszemu w dotarciu do tej fazy w końcowych momentach pojedynków pomagali przeciwnicy, którzy wbijali sobie bilę białą. Drugiego można podejrzewać o uprawianie znachorstwa i wiejskich guseł. W pierwszym meczu z Marcinem Dzbanuszkiem przy wychodzeniu ze snookera wbił bilę różową a następnie bilę czarną w ekwilibrystyczny sposób umieścił w spływie. Kolejny mecz to zwycięstwo jednym oczkiem nad Pawłem Deckertem. W półfinale jego "mojo" już się wyczerpało, zatem Przemek musiał zadowolić trzecią pozycją.

Po Pot Black w klasyfikacji SummerTime nastąpiło sporo zmian, ale raczej niewielkich. Awanse i spadki są nieznaczne tak jak nieznaczne były zdobycze punktowe za poszczególne rundy w tym turnieju. Wszyscy grający w niedzielę oprócz Smorawskiego, Gruszkiewicz i Jamroziaka odnotowali rzecz jasna awans (wymieniona trójka obroniła pozycje w rankingu sprzed turnieju).