6redW ten weekend mogliśmy poprzyglądać się zjawisku jak snookerzysta ma głęboko zakorzeniony strach przed dotykaniem podczas gry białej bili stojącej na stole. Manewr, który zazwyczaj jest faulem, jest jednak jedną z części składowych przepisów odmiany snookera rozgrywanej na sześciu czerwonych. To właśnie „biała z ręki” po faulu przeciwnika powoduje m.in., że zawody rozegrane w ostatni weekend należały do najszybszych zawodów tego lata.

Ta dynamika meczowa powoduje, że w starciu dwóch zawodników łatwiej o niespodziewany wynik końcowy. Tak było rok temu. Tego lata też było sporo zawirowań. Co prawda w pierwszej rundzie o swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu SummerTime nadal bezowocnie powalczyli Remigiusz Augustyniak (trzecie podejście) oraz Michał Bułatowicz (piąte podejście). Jednak ten drugi był od zwycięstwa o włos – wygrał pierwszego frejma tego lata w 12ft a w drugim miał prostą czarną na wygraną w meczu. Spudłował i to Michał Białek ostatecznie awansował do kolejnej rundy.

Co ciekawe – w sześciu meczach pierwszej rundy aż pięciokrotnie wygrywali zawodnicy rozstawieni z niższym numerem. Jedynym wyjątkiem był Jarosław Chełminiak, który dość pewnie pokonał Tytusa Pawlaka. Jarek był również najbliżej sprawienia największej niespodzianki w turnieju. Prowadził wyrównany pojedynek z obrońcą tytułu, Wiktorem Doberschuetzem, zmuszając go do rozegrania aż pięciu frejmów. Wiktorowi dopiero po tej partii udało się wygrać cały mecz.

Do niespodzianek na pewno należy zaliczyć gładkie zwycięstwo Pawła Deckerta nad rozstawionym z numerem drugim, Przemkiem Poźniakiem. Dobrze dysponowany tego dnia Paweł po pokonaniu Jakuba Czernickiego, Przemka odprawił z turnieju nie oddając mu ani jednej partii. W półfinale z kolei pokonał autora najwyższego brejka zawodów, Sebastiana Wawrzyniaka. Seba, który swoje osiągnięcie ustrzelił mecz wcześniej z Tomkiem Kasińskim, przeciwko Deckertowi zdziałać mógł niewiele. Efekt to wygrany jeden frejm na cztery rozegrane.

Wiktor Doberschuetz awansował do finału po gładkiej wygranej 3:0 nad Michałem Białkiem. Gładkość wygranej może być zaskoczeniem, zważywszy, że Michał rundę wcześniej sensacyjnie pokonał zawsze silnego Macieja Undrycha 3:1. Finał meczem do jednej bramki na pewno nie był. Paweł Deckert realnie myślący o zwycięstwie turnieju niewiele mógł jednak zdziałać przeciwko najczęściej brejkującemu snookerzyście w zawodach. Wygrał jedną partię oddając przy tym trzy przeciwnikowi. W ten sposób Wiktor Doberschuetz został pierwszym zawodnikiem tego lata, któremu udała się sztuka obrony tytułu sprzed roku. Gratulacje!