sumertimeFajnie. Praktycznie mało co jest już dziś miłe, znakomite, atrakcyjne, ulubione, wyborne, ciekawe, interesujące, przednie, zajmujące czy efektowne. Za to wszystko jest fajne. Słowo „fajne" stało się tak nieograniczenie pojemne znaczeniowo, że nie potrzeba już innych przymiotników. Wcale nie tak dawno uważano, że słowo „fajne” to potoczny odprysk z języka młodzieżowego. Ten okres minął. Dziś „fajnie” jest pełnoprawnym polskim przymiotnikiem i ulubioną, skrótową recenzją, gdy nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Jak było podczas Cyklu SummerTime? Fajnie. Ale „fajnie” z naciskiem na te wszystkie składowe określenia widoczne kilka linijek powyżej, określające jak dużo wielowymiarowych przyjemności snookerowych mogliśmy doznać tego lata w 12ft.

Sześćdziesięciu jeden zawodników i zawodniczek z różnych regionów kraju rywalizowało w letnich turniejach. Najwytrwalsi/najlepsi z nich zagrali w zeszły weekend w Finale SummerTime. Spośród uprawnionej pierwszej szesnastki rankingu tylko dwójka zmuszona była zrezygnować z udziału w finałowych zawodach (rok temu z finału zrezygnowało trzech a dwa lata temu pięciu zawodników). Prywatne plany uniemożliwiły występ Patrykowi Masłowskiemu oraz Annie Gruszkiewicz. Ich miejsca godnie zajęli Waldemar Dębski z Tomaszem Kasińskim.

Finał SummerTime jak to turniej finałowy - w teorii powinien obfitować w same ciekawe i zacięte pojedynki. Rzeczywistość jednak okazała się nieco inna i zweryfikowała tę hipotezę, stawiając ją w szeregu chociażby ze zjawiskiem zerowego bezrobocia, które realnie występować może jedynie w sowiech łagrach lub w obozach pracy przymusowej w Korei Północnej. Potyczki finałowe rozpoczęły się w sobotę między zawodnikami miejscowymi. Tego dnia potwierdził swoją dobrą dyspozycję z ostatnich turniejów Tytus Pawlak, który w swoim pierwszy meczu pokonał 3:1 Sebastiana Wawrzyniaka.

Najbardziej zaciętym spotkaniem okazał się mecz między etatowymi sparingpartnerami Rafałem Zimniakiem a Marcinem Smorawskim. Faworytem spotkania był wyżej notowany (w klasyfikacji SummerTime, w rankingu PORS, w Lidze Snookera 12ft) Rafał Zimniak. Przy prowadzeniu 2:1 Rafał nie umiał postawić kropki nad „i”, co ambitnie wykorzystał Marcin. Jedyny pięciofrejmowy pojedynek tego dnia zakończył się zwycięstwem Smorawskiego.

Marcin swoją przygodę zakończył jednak w meczu kolejnym. Uległ w nim Piotrowi Słodzince, nie wygrywając nawet jednego frejma. Co ciekawe – zwycięstwo Piotra w ¼ finału oznaczało czwarty puchar w czterech startach w zawodach podczas Cyklu SummerTime.

Niedziela to już etap gier, gdzie mogliśmy zaobserwować zawodników zmuszonych przebyć do Poznania czasem setki kilometrów. Już w pierwszej rundzie powiało sensacją pierwszej klasy. Świeżo upieczony Mistrz Polski do lat 21 – Paweł Rogoza, po wygraniu dwóch pierwszych frejmów, kolejne dwa przegrał z Tomkiem Kasińskim. Tomkiem, który przypomnijmy, dostał się do Finału z listy rezerwowej. Rogoza w drodze do finału zagrał następnie z Tytusem Pawlakiem. Kto wie jakby potoczyły się losy tego spotkania, gdyby Tytus przy remisie 1:1 trafił czarną na zwycięstwo we frejmie nr 3. Ostatnią bilę jednak trafił Paweł, po czym następnie wygrał kolejną partię. 3:1 i Mistrz Wielkopolski w półfinale.

Ciekawie zaprezentował się również Robert Czupryniak ze Stargardu Szczecińskiego. W pierwszym swoim spotkaniu trudną przeprawę miał z Wiktorem Doberschuetrzem. W pojedynku stojącym na wysokim poziomie udało mu się zwyciężyć 3:1. Mniejszy opór stawił mu w kolejnym spotkaniu Bartłomiej Kuśnierz – zakończyło się ono po trzech frejmach. Wszyscy widzowie zacierali już ręce na półfinał Rogoza-Czupryniak. Niestety – Robert poddał ten mecz walkowerem. Problemy natury logistycznej spowodowały, że oddał bez walki Rogozie miejsce w finale, gdyż musiał zdążyć na ostatni tego dnia pociąg do domu.

Dół drabinki miał dwóch faworytów. Krzysztof zmagania turniejowe zaczął niemrawo. W pierwszym spotkaniu Waldemar Dębski mógł realnie myśleć o wygraniu więcej niż tylko jednego frejma z zawodnikiem z Lichenia Starego. Krzysztof jednak sprawował kontrolę nad spotkaniem na tyle skutecznie, że udało mu się je wygrać 3:1.

Po pokonaniu Przemka Poźniaka 3:0, Górniak wystąpił w meczu, w którym historia spotkań stawiała w roli faworyta jego przeciwnika. Wszakże dwa ostatnie między tymi zawodnikami wygrywał Piotr Słodzinka. W starciu, w którym spotkali się zawodnicy z miejsc 2 i 3 klasyfikacji SummerTime zdecydowanie lepszym okazał się jednak Górniak, odnotowując zwycięstwo bez straty frejma.

Finał mimo wcześniejszych opóźnień rozpoczął się nieco wcześniej niż przewidywano. Jego skład był zachęcający, kuszący i obiecujący ciekawe doznania niczym sfotoszopowany katalog biura turystycznego. Spotkanie układało się jak większość ostatnich meczów Rogoza-Górniak. Wszakże od ponad roku w starciach z Pawłem, Krzysztof wygrał jedynie jednego frejma, przegrywając za to dziewięć. Nic dziwnego zatem, że z biegiem czasu coraz bardziej dominował aktualny Mistrz Polski U21, co przełożyło się na maksymalne w tym meczu prowadzenie 3:1 dla szczecinianina. Od tego momentu poziom gry Rogozy zaczął pikować niczym Małysz z Grycanką na barana. Kolejne odsłony padały już łupem Górniaka. Ostatnia decydująca partia była już praktycznie w posiadaniu Krzysztofa już na początku sekwensu kolorów. Paweł walczył jednak tak długo zanim ze stołu nie poznikały kolory najdroższe. Ostatecznie jednak 4:3 i Krzysztof Górniak zostaje zwycięzcą SummerTime 2012! Gratulacje!

Górniak oprócz pucharu za pierwsze miejsce odebrał również podobne trofeum za najwyższy brejk zawodów. Zdobył je wbijając brejka w wysokości 42 punktów.

Ciekawostka: dla Krzysztofa zwycięstwo w Finale SummerTime jest ostatnim występem do przyszłego lata. Zamierza on zniknąć krajowych rozgrywek snookerowych i zaszyć się pod stertą książek. Dopiero w połowie 2013 roku, po maturach, powinien on pojawić przy zielonym suknie wygłodzony rywalizacji.

Jak to podczas rozgrywek letnich powiedział Paweł Rogoza: „lato kończy się po finale SummerTime”. Dla wielu uczestników Cyklu zapewne to prawda - w naszym klubie jak najbardziej. Okres letni oficjalnie można uznać za zamknięty. Przed nami jesień, która tradycyjnie poświęcona będzie już Lidze Snookera 12ft. Do edycji JESIEŃ 2012 przyjmujemy zgłoszenia do wtorku 9 października 2012. Wszelkie znaki na ziemi, niebie oraz na liście zgłoszonych już zawodników, wskazują na to, że w XV odsłonie naszej Ligi po raz pierwszy jednak powstanie wcześniej zapowiadany kolejny poziom – 4 liga.

Zawodnikiem, który dostał się bezpośrednio do pierwszej ligi z klasyfikacji SummerTime jest Wiktor Doberschuetz. Stało się to dzięki Pawłowi Rogozie, który z tego prawa zrezygnował. Tym samym Wiktor stanie przed szansą powiększenia i tak już rekordowego zbioru tytułów Mistrza Ligi z 4 do 5.

Zapraszamy!