omw2013Rzadko kogo cieszy brak słońca w lipcowe wolne dni. W miniony weekend w Poznaniu zwolenników takiego obrotu spraw w jednym miejscu zebrało się ponad czterdziestu. W wyjątkowo sprzyjających warunkach pogodowych w klubie 12ft rozegrano Otwarte Mistrzostwa Wielkopolski, które dla odmiany po raz pierwszy w historii wygrał Wielkopolanin – Jacek Walter. Wicemistrz Polski z 2007 roku wycinał w pień kolejnych przeciwników, krocząc niezachwianym krokiem od pierwszej do ostatniej rundy, nie tracąc po drodze nawet jednego frejma. Dominacja.

Lista startowa tradycyjnie zawierała nazwiska w okolicach 50% zawodników zza Poznania i okolic. Tradycyjnie również tego roku organizatorzy za wszelką cenę starali się nie być gołosłowni i zawodnikom przyjezdnym zagwarantować udział turnieju dopiero od soboty. Oznaczało to konieczność poradzenia sobie z konstrukcją terminarza gier o stopniu trudności ułożenia kostki Rubika z zawiązanymi oczami, lewą ręką w trakcie słuchania debaty sejmowej na temat unijnych dopłat rolniczych. Udało się.

duda
Szymon Duda

Pojedynków pomiędzy miejscowymi zawodnikami w początkowych fazach zawodów było nadzwyczaj mało. Tylko cztery gry pomiędzy rodowitymi i „przyszywanymi” poznaniakami odbyły się w piątek. Ci, którzy tego dnia spodziewali się zobaczyć snookerowe fajerwerki i eksplozje talentów, przekonali się, że na tym etapie turnieju dominują raczej odpustowe kapiszony. Nie oznacza to oczywiście, że nie było emocji i zaciętych pojedynków. Ponadto to w piątek zaczęli przygodę z turniejem dwaj zawodnicy, którzy dotrwali do niedzielnych rozgrywek. Marcin Gdula zwycięstwem 2:0 z Dariuszem Sierackim rozpoczął swoją serię czterech zwycięstw. Szymon Duda na wstępie miał trudniejszego przeciwnika – doświadczonego Pawła Deckerta. Wynik jaki zapadł, był zgodny z oczekiwaniami Szymona, i którego według jego zapewnień spodziewał się jeszcze wielokrotnie w Mistrzostwach - czyli wygrana 2:0.

marzenalagowska
Marzena Łagowska

Zainteresowanie Otwartymi Mistrzostwami Wielkopolski po raz kolejny zmusiło organizatorów do rozpisania pierwszej rundy sobotnich pojedynków na barbarzyńską i nieludzką ósmą godzinę. Ma logiczne umocowanie pomysł przyznawania nagród specjalnych za stawienie się w stanie gotowości do rozegrania meczu o tej porze, zwłaszcza zawodnikom przyjezdnym. W obu porannych koedukacyjnych pojedynkach niestety nie podołały przedstawicielki płci nadobnej. Zarówno Małgorzata Kanieska jak i Marzena Łagowska, dla których był to już trzeci udział w OMW (napisałem to z pamięci co oznacza, że muszę sobie w wolnej chwili przemyśleć życiowe priorytety), przegrały swoje mecze 0:2. Solidarnie bezpardonowo zachowali się odpowiednio Marek Żuchowski i Tomasz Kasiński. Ten drugi przyczynił się ponadto do rychłego zakończenia pobocznego wątku, który miał sporo obserwatorów i fanów, a mianowicie wyeliminował w kolejnym meczu ostatnią kobietę z turnieju – Annę Gruszkiewicz.

Kaliska husaria przygalopowała do poznańskiego 12ft w sobotę tuż przed 10:00, od razu mocno zaznaczając swoją obecność. Pierwszy z siedmiu przedstawicieli najstarszego miasta Polski zaczął od wyeliminowania w jego pierwszym meczu brązowego medalisty zeszłorocznych Otwartych Mistrzostw Wielkopolski – Piotra Słodzinki. Dla Grzegorza Sroki był to jednak jedyny pozytywny akcent. Swoją przygodę w turnieju zakończył już w kolejnym spotkaniu, przez które przechadzał się Marcin Gdula w drodze do swojego ćwierćfinału.

Po tym jak Paweł Raabe i Adrian Ratajski podzielili los swojego krajana, ulegając każdorazowo poznaniakom 0:2, kaliską kartę miał odwrócić Jacek Walter, który wrócił do rywalizacji o prymat w Wielkopolsce po dwóch latach. W 2011 Jacek dotarł na najniższy stopień podium, ulegając wówczas Karolowi Szuba-Jabłońskiemu 0:3. Jak się miało niebawem okazać, triumfalny powrót do Poznania, Walter zaczął od tak błyskawicznego zwycięstwa nad Sebastianem Wawrzyniakiem, że wygospodarowaną nadwyżkę czasową można było bez problemu wykorzystać na rozegranie spotkania awansem. W ten sposób Robert Ratajski z tytułu porażki 0:2 z Walterem zamiast w późnowieczornych godzinach zaczął już się smucić w okolicach godziny 15:00.

gdula
Marcin Gdula

Tego dnia Marcin Gdula dopełnił dzieła zniszczenia. Czasem w bardziej szczęśliwych warunkach, czasem bezdyskusyjnie zasłużenie wygrywał w sobotę kolejne frejmy. Bez wygranej partii ulegali mu kolejno Rafał Zimniak i Marcin Jamroziak.

W meczach o godzinie 17:30 rozpoczęli swoje mecze dwaj zawodnicy z wąskiego i elitarnego sześcioosobowego grona, które występowało co roku we wszystkich z pięciu odsłon Otwartych Mistrzostw Wielkopolski. Bartłomiejowi Zacniewskiemu jako jedynemu udała się nawet sztuka wygrania tego szczególnego turnieju dwukrotnie. W OMW 2013 zapowiedział, iż zdobędzie tytuł po raz trzeci. Swój pochód po tytuł Mistrza Wielkopolski rozpoczął od wyeliminowania jedynego gdańszczanina goszczącego w Poznaniu. Bartek pokonał Andrzeja Płazińskiego 2:0. Na drugim stole zawodnikiem ze 100% frekwencją w zawodach grał Paweł Przewłocki. Sukcesami jak Zacniewski pochwalić się nie może. Tego roku Paweł miał pecha – trafił na zmotywowanego Szymona Dudę, który nie dał warszawiakowi zbyt wiele szans, przez co po porażce 0:2 zakończył swój udział w turnieju w swoim pierwszym meczu.

zuchowskirzezuchowski
Marek Żuchowski i Wiktor Rzeżuchowski (z tyłu)

Niedzielny poranek rozpoczął się od porażki słabiej dysponowanego tego dnia Dudy. Zapowiadany rajd przez turniejowe rundy zakończył się dla Szymona już na etapie last 24. Ale początek niedzieli to czas, w którym zakończyło się wiele serii zwycięstw rozpoczętych od pierwszego etapu Mistrzostw. Trzeba było zawodnika z tytułem Mistrza Polski kategorii Masters na koncie, by zatrzymać pędzącego Jakuba Czernickiego. Jacek Rudowicz z Kalisza w ten sposób pomścił kolegę z rodzimego miasta, Adriana Ratajskiego, którego Czernicki odesłał do domu już na samym początku turnieju. Również w 1/8 finału zakończył przygodę z turniejem zawodnik rozstawiony z najniższym numerem startowym, czyli wspomniany wcześniej Marek Żuchowski. W pojedynku, okraszonym lekkim leksykalnym żartem, Żuchowski uległ Rzeżuchowskiemu Wiktorowi 0:2. Najdalej z zawodników startujących od pierwszej rundy dotarł Marcin Gdula. Po miłym dla oka i całkiem wyrównanym meczu uległ on w trzyfrejmowym pojedynku obrońcy tytułu Pawłowi Rogozie, który to z kolei mecz wcześniej wyeliminował buńczucznie zapowiadającego zdobycie tytułu Zacniewskiego.

Z innych spotkań, które wzbudzało zainteresowanie publiczności, to rozgrywane równolegle do meczu Gdula-Rogoza, spotkanie pomiędzy Wiktorami: Doberschuetzem i Rzeżuchowskim. Wrocławianin podszedł do meczu pełen żądzy rewanżu za porażkę sprzed roku. Historia niestety dla niego się powtórzyła. Młodszy z Wiktorów powielił wynik z 2012 roku, wygrywając 2:0, przy okazji wbijając przeciwnikowi brejk 30.

Umiejętności strzeleckie Doberschuetza zniknęły w kolejnym spotkaniu, w którym mierzył się z Jackiem Walterem. To właśnie w tym półfinale padł najwyższy brejk zawodów – Walter wbił w jednym podejściu 66 punktów. Ultraofensywne nastawienie Jacka, typu „ładuj, cel, pal” na tyle zdominowało obraz gry, że Wiktor nie potrafił nawiązać skutecznej walki. 2:0 i ostatni poznaniak odpada z turnieju.

Drugi półfinał to już klasyk poznańskich rozgrywek. Paweł Rogoza i Krzysztof Górniak już pięciokrotnie potykali się w 12ft. W zeszłym roku Rogoza wygrał Otwarte Mistrzostwa Wielkopolski ogrywając bezlitośnie w finale Górniaka 3:0. Krzysztof odkuł się za to dwa miesiące później w finale SummerTime, wygrywając 4:3, mimo iż przegrywał już to spotkanie 1:3. To, że ten półfinał będzie zacięty, było wiadome dla każdego, kto choć szczątkowo interesuje się poznańskimi rozgrywkami. Nie mogło być inaczej – maksymalna ilość frejmów i kilka serii wbić, które musiały wylądować na liście brejków. Efektem tego Rogoza dostał szansę na obronę tytułu a Krzysiek wrócił do Lichenia Starego z medalem i najmniejszym pucharem.

Finał, jak każdy mecz – albo może być bardzo zacięty, albo… No właśnie. To było przedstawienie jednego zawodnika i nie był nim Paweł Rogoza. Szczecinianin nie mógł się odnaleźć w ostatnim spotkaniu turnieju, gdzie z kolei Jacek Walter grał solidnego i pewnego snookera jak chociażby w meczu półfinałowym. Każdy frejm przebiegał pod dyktando zawodnika kaliskiej Amnezji. Zarówno w pierwszej jak i drugiej partii rozstrzygnięcie zapadało kiedy jeszcze sekwens kolorów był na stole. W trzeciej odsłonie w pewnym momencie Walter zaczął budować brejka, którego zakończył pomyłką na wbiciu przy stanie 50 punktów, co z kolei dawało mu już wygraną we frejmie, meczu jak i całych Otwartych Mistrzostwach Wielkopolski 2013. Gratulacje!

walterrogoza
od lewej: finalista Paweł Rogoza,
Mistrz Wielkopolski 2013 oraz autor najwyższego brejka Jacek Walter

 

 

Galeria z turnieju