shootoutNajbardziej skomputeryzowana forma snookera tego lata zagościła w klubie 12ft minionej niedzieli. Turniej ShootOut cieszył się bardzo dużą popularnością w latach poprzednich. Trzecia, tegoroczna odsłona okazała się jednak mało popularna, gdyż mimo podniesienia jej po raz pierwszy do rangi 2* zgłosiło się do niej jedynie 13 uczestników. Pomimo okrojonego składu, emocji nie zabrakło. Zabrakło jednak trzeci rok z rzędu dogrywki w postaci rzutów karnych na niebieskiej bili. Kto wie – może za rok?

Turniej z tytułu frekwencji był najszybciej przeprowadzonymi zawodami tego lata. W niedzielne popołudnie rozpoczęli zmagania Rafał Zimniak z Michałem Bułatowiczem. Pierwszy z nich potrzebował garść punktów do klasyfikacji SummerTime, by znaleźć się w top16. Drugi natomiast to miejsce miał raczej zapewnione i walczył o wyższą pozycję, by w Finale SummerTime trafić na niżej rozstawionego przeciwnika. Mecz otwarcia początkowo przebiegał wyrównanie, czego nie widać po ostatecznym wyniku. W pewnym momencie spotkania Michał przestał trafiać a dopingowany przez frustrację przeciwnika Rafał praktycznie podwoił swój dorobek punktowy. 85:41 i Zimniak w drugiej rundzie.

Wyrównane spotkanie odbyło się pomiędzy seniorami poznańskiego snookera – Tomasz Kasiński zagrał z Pawłem Deckertem. Paweł, który z powodów poszerzenia familii przyszedł jakby nieco „wczorajszy”, przespał początek spotkania. Tomek zaatakował, zdobył przewagę a potem skutecznie odpierał ataki rywala. Co prawda w końcówce zrobiło się wyrównanie, ale ostatecznie to Kasiński zakończył przewagą +5 całe spotkanie. W nagrodę przyszło mu się zmierzyć z zawodnikiem rozstawionym z nr 1 w turnieju – Pawłem Rogozą. Co ciekawe, Tomek mógł liczyć na korzystny wynik z Pawłem, za czym przemawia ich ostatnie, zeszłoroczne wyrównane starcie (napisałem to z pamięci, więc chyba muszę przemyśleć swoje priorytety życiowe). Tym razem było jednak inaczej – Rogoza zdobył ponad trzykrotnie więcej punktów od rywala, więc na żadnym etapie nie mogło być mowy o zaciętym pojedynku.

Michał Kozicki nie ma ostatnio szczęścia do turniejów. Po Memoriale Billa Werbeniuka, również kiepsko wszedł w turniej ShootOut. Na starcie dostał za przeciwnika Krzysztofa Górniaka, który nie dość, że bezdyskusyjnie go pokonał, to zdobył w 30-minutowym modusie meczowym największą ilość punktów wśród wszystkich spotkań turnieju (111:45). Górniak meczem tym zaczął swój pochód do finału. Po drodze „skasował” on Marcina Jamroziaka w meczu całkiem podobnym do spotkania Zimniak-Bułatowicz. Zwycięstwo Krzyśka ponad pięćdziesięciopunktową przewagą było trudne do przewidzenia, gdy na kilka minut przed końcem prowadził on jedynie kilkunastoma punktami. W półfinale Górniak ograł po całkiem wyrównanym spotkaniu Pawła Rogozę. Różnica 19 punktów w końcowym wyniku (84:65) jest największą jaka występowała podczas tego całego pojedynku.

Bardzo ciekawe z punktu widzenia publiczności mecze rozgrywał tego dnia Sebastian Wawrzyniak. Zagrał ich w sumie trzy i żadne z nich nie kończyło się różnicą większą niż 5 punktów. Na wstępie po emocjonującej końcówce nerwowego pojedynku, przewagą zaledwie czterech punktów (33:29) pokonał jedyną snookerzystkę zawodów – Annę Gruszkiewicz. Z tą samą minimalną przewagą Wawrzyniak ślizgnął się nad Tytusem Pawlakiem. Tu panowie powbijali nieco więcej – 44:40. Sebastian dopiero wykoleił się po zderzeniu z Marcinem Gdulą. Marcin po wyraźnym zwycięstwie nad Rafałem Zimniakiem miał napotkać większy opór w kolejnym spotkaniu. Co prawda panowie wbijali na całego, ale tym razem to Marcin pokonał Sebastiana w jego własnym stylu. Nie było meczu w całym turnieju bardziej zaciętego i atrakcyjnego do oglądania – suma punktów obu zawodników najwyższa wśród wszystkich innych meczów zawodów. O włos, czyli dokładniej 89:84 wygrał Marcin Gdula i to on miał się w finale zmierzyć z Krzysztofem Górniakiem.

Ostatni mecz zawodów był ewenementem. Przebiegiem zaskoczył wszystkich zgromadzonych w klubie. Z jednej strony mało kto się spodziewał tak jednostronnego obrotu spraw – konfrontacja zakończyła się wynikiem 70:19. Z drugiej strony Marcin Gdula widząc swoją beznadziejną sytuację rzucił przysłowiowy biały ręcznik i spotkanie przerwano już po 20 minutach. Bezdyskusyjne zwycięstwo Krzysztofa Górniaka. Gratulacje!

To był ostatni turniej z Cyklu SummerTime. Przed nami pozostał tylko Finał dla najlepszej szesnastki w klasyfikacji, który zostanie rozegrany w dniach 21-22 września. Potwierdzenia udziału w Finale będziemy zbierać wkrótce. Zawodnicy z dalszych miejsc powinni obserwować przebieg wydarzeń, gdyż od miejsca 17. jest to lista zawodników rezerwowych, z której w przeszłości już korzystaliśmy (pkt 4.6 regulaminu).

Nadal pozostaje sprawa otwarta w kwestii awansu z klasyfikacji SummerTime bezpośrednio do pierwszej ligi w jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft. Prawo to przysługuje zwycięzcy tejże klasyfikacji, lecz z tytułu tego, iż Wiktor Doberschuetz gra już w pierwszej lidze, przywilej ten przechodzi na kolejnego zawodnika (pkt 7.3 regulaminu). W tym wypadku jest to Paweł Rogoza. Gdyby on się tego prawa zrzekł, przechodzi ono na kolejnych zawodników niżej, aż do skutku. Liga Snookera 12ft JESIEŃ 2013 zaczyna się 5-6 października a zapisy do niej przyjmowane są do wtorku 1 października.