ligasnoZaczynam mieć wrażenie, że w kontekście klubowego snookera nastała era Szymona Dudy. Też to macie? Kiedyś rozgrywkami wszelakimi trząsł Marcin Gdula, potem Karol Szuba-Jabłoński, gdzieniegdzie zaświeciła gwiazdeczka Doberschuetzowi i Jamroziakowi... Jednakże miło popatrzeć, że nastąpiło kolejne przetasowanie, tym bardziej że Szymon ze swoim podejściem do gry, wygrywania i ogólnie sportów bilardowych budzi bardzo pozytywne odczucia.

Kolejnym łupem Dudy padł właśnie Puchar Ligi. Powiedzieć można, że każdy pojedynek był zacięty, ale jednak jakoś spokojny byłem o losy tego zawodnika w turnieju, bo kiedy spięci przeciwnicy próbowali uciułać jeszcze parę punktów na postawionym snookerze, czy wbijając swoje "nastki" to Duda podchodził do stołu i czyścił kolory lub wbijał brejka 31 punktów (najwyższy w turnieju).
A przeciwników miał nie bylejakich. W pierwszej rundzie Doberschuetz, w drugiej Chełminiak stawiajacy dzielnie opór faworytowi, Marek Żuchowski i na koniec Bartek Kuśnierz. Finał w zasadzie zacięty, a ostatnia biła to perełka i kwintesencja jeśli chodzi o styl gry Szymona Dudy. Zobaczcie sami:

 

...i gra gitara :)

A w turnieju wyróżnić jeszcze należy Konrada Kubasiewicza, który zaszedł aż do półfinału, w którym tanio skóry nie sprzedał Kuśnierzowi i ostatecznie uległ 1:2. Poprzednie dwa mecze wygrał bez straty frejma, co lepsze, jeden z pierwszoligowcem Markiem Leichertem.