Mission immpossible w naszym klubie to standard. Turniej na 40 i więcej osób w rozgrywany w 3 dni organizowaliśmy już wielokrotnie, więc dlaczego nie rozegrać dwóch turniejów równolegle do siebie jednego dnia? Zrobiliśmy to, chociaż najprawdopodobniej nie będziemy starać się powtórzyć takiego wyczynu w przyszłości, bo czterogodzinne opóźnienie, które nastąpiło jest zdecydowanie już ponad standard.

 


Bohaterem niedzieli został bezapelacyjnie podwójny finalista i niemal podwójny zwycięzca obu turniejów o Puchar Ligi – Bartłomiej Kuśnierz. Na szczęście będzie miał o co powalczyć następnym razem, bo w finale na mniejszych stołach lepszym okazał się zawodnik z Gorzowa Wielkopolskiego – Łukasz Mokrzycki.
Ale może po kolei…


Puchar Ligi Snookera
Do gry przystąpiło 18 tu zawodników. Losowanie zadecydowało o ustawieniu zawodników w drabince i dlatego pierwszą rundę rozpoczęli Piotr Adamczak przeciwko Michałowi Kozickiemu oraz Rafał Zimniak przeciwko Robertowi Jachimowskiemu. Zarówno Piotr jak i Robert zakończyli na tym etapie turniej, a ich przeciwnicy pognali dalej z czego znacznie skuteczniej kolejne szczeble pokonywał Rafał, który kolejno wybijał z głowy marzenia o sukcesie Przmkowi Poźniakowi, Marcinom – Jamroziakowi i Smorawskiemu, aż w końcu dotarł do finału.
Druga runda przyniosła chyba jedyną niespodziankę w postaci gładkiego zwycięstwa Marcina Dzbanuszka z Pawłem Deckertem. Z resztą, Marcin zatrzymał się dopiero na późniejszym triumfatorze turnieju obrywając z nim 0:3 w półfinale.
Skoro już zdradziłem wcześniej kto wygrał (gdyby ktoś nie wychwycił to wynik finału dokładnie brzmiał: Kuśnierz 3, Zimniak 2) to dodam, że Bartłomiej uprawiał triathlon bilardowy biegając pomiędzy stołami do poola, snookera i barem. Złośliwi dokładali do tego również WC…


Puchar Ligi Poola
Do turnieju przystąpiło 22 zawodników, którzy w systemie 2KO rozwiązali kwestię tego, kto zabierze złoty puchar do domu. Świetnie zaprezentował się syn Roberta Jachomowskiego, Dawid, który na początek pokazał lwi pazur ogrywając w 9 partiach zawodnika z Gorzowa Wielkopolskiego – Jacka Kowalonka, a potem po przegranej z własnym ojcem odbił to sobie z nawiązką dając możliwość spędzenia niedzieli z rodziną Krzysztofowi Dysowi i Szymonowi Grewlingowi (Szymon nie skorzystał z tej okazji i wytrwał do samego końca obserwując zmagania turniejowe). Ostatecznie mocniejszym zawodnikiem od Dawida okazał się w końcu Radosław Pacyński z Gorzowa, który przepchnął się idąc lewą stroną drabinki aż do półfinału aby tam ulec swojemu klubowemu koledze – Mokrzyckiemu.
Do drugiego półfinału, w sposób niepodważalny dotarł Robert Jachimowski, ojciec Dawida. Robert stracił jedynie 4 partie w trzech pierwszych pojedynkach, ale triatlonista Kuśnierz postanowił udowodnić, że piwo robi z niego demona bilardowego i dołożył mu do tej statystyki jeszcze 5 punktów nie tracąc przy tym żadnego.
Finał. Do stanu 4:1 dla Bartka zdawała się potwierdzać wprosproporcjonalność spożycia złotego trunku w stosunku do formy „Beriego”, lecz kolejne odsłony tego pojedynku, ku rozpaczy publiczności, obnażyły przekroczone ekstremum… Mokrzycki na spokojnie chodził, mierzył, trafiał, pozycjonował i wygrywał partię za partią odrabiając straty i ostatecznie zabierając puchar do Gorzowa Wielkoposlkiego po zwycięstwie 5:4.
Gratulujemy!