FINAŁ
pb
[snooker]

Dwóch zawodników sklasyfikowanych w pierwszej czwórce polskiego rankingu snookera wzięło udział w Turnieju Finałowym Summer Time 2015. Skład finału nie mógł więc zaskoczyć i nie zaskoczył w ostatecznym rozrachunku nikogo. Obaj finaliści przechodzili pierwsze dwie rundy z rozmachem wywijając jesionowymi kijami, a pierwsza snookerowa „czkawka” przyszła dopiero w półfinałach.

Pierwsze wahnięcia formy lepiej opanował Paweł Rogoza i mimo zaciętych partii rozegranych z Rafałem Zimniakiem wyszedł z opresji bez straty frejma. Natomiast Patryk Masłowski rozstrzygał w ostatniej partii kwestię trzeciego miejsca, które przypadło ostatecznie jego vis a vis, czyli Krzysztofowi Górniakowi.
Finał był równie zacięty jak w poprzednich latach i zakończył się w maksymalnej liczbie frejmów. Od stanu 1:1 świetnie w 3 partii zagrał szczecinianin i dwoma brejkami 30-to punktowymi odskoczył rywalowi, który nie był w stanie odrobić strat. Czwarta odsłona miała przynieść podobne rozwiązanie, lecz pomyłka na prostej czarnej i fantastyczne „czyszczenie” stołu przez Patryka Masłowskiego i brejk 48 punktowy pozwoliły, aby ponownie na tablicy zaistniał remis.
Najwyraźniej zmobilizowany torunianin poszedł za ciosem w następnym starciu i Paweł Rogoza od tej pory zaczął grać „na musiku”. Wynik 4:2 dla Patryka już prawie stał się faktem, ale przy wbijaniu bili na zwycięstwo w meczu pomylił się minimalnie i Rogoza odrobił straty w kilku podejściach i doprowadził do decydującej rozgrywki wbijając 18 punktów na ostatnich trzech bilach. Decider należał już do szczecinianina, który widząc podłamanego przeciwnika nie dał się wybić z rytmu i zapewnił sobie pierwsze zwycięstwo turniejowe tego lata oraz pierwsze zwycięstwo w historii finałów Summer Time.


Od lewej: Patryk Masłowski, Sara Kwiecińska, Paweł Rogoza
Fot: Wiki

Analizując na zimno przebieg całego turnieju nie sposób nie wspomnieć o niespodziankach z pierwszych rund. Największą sprawił Tomasz Kasiński ogrywając tegorocznego tryumfatora otwierającego Summer Time 2015 turnieju 6RED – Michała Potysza. Drugą niespodzianką było zwycięstwo 3:2 Michała Kozickiego nad Tytusem Pawlakiem (zwycięzca turnieju deblowego 2vs2 oraz Team GP) oraz jego walka, choć ostateczna przegrana w piątej partii, z późniejszym półfinalistą Rafałem Zimniakiem.

Dziękujemy wszystkim za udział w letnim cyklu rozgrywek, już niebawem wystartuje jesienna edycja Ligi Snookera, do której jak zwykle gorąco zapraszamy wszystkich sympatyków snookera.

I osobne, specjalne podziękowania dla wszystkich sędziów, którzy stawili się przy stołach tego lata.